- Agatko! Agatko! Krzyczała Lucyna ze łzami w oczach.
- Obudź się Agatko! Mama zadzwoniła po karetkę, w tym czasie Agatka na resztkach sił powiedziała
- Dawid... Mateusz... Pomóż
- Agatko!
Dziewczynka straciła przytomność , przyjechała karetka zabrali małą i zawieźli do szpitala. Lucyna dwa dni pod rząd nie spała, czekała aż będzie mogła odwiedzić małą i zadawała sobie pytanie, dlaczego Agatka była w takim stanie? i co do tego ma Dawid?
2 dni później...
- Agatka! Podbiegła Lucyna do łóżka szpitalnego , w pokoju numer 13, na oddziale dziecięcym, jak na oddział dziecięcy było tam ponuro i strasznie , mała też była jakaś inna, taka bez życia.
- Lucysia. Dawid ... Mateusz... Pomóż
- Ale co się stało?
- Dawid płakał... Mateusz... Bajoro. On był taki smutny.
- Mamo! Masz numer do cioci Marioli?
- Tak córeczko, proszę.
Mama od Lucynki została z Agatką w sali, a dziewczyna opuściła pokój, by wykonać telefon.
- tuuuu ... tuuuu... Halo?
- Hej ciociu , tu Ja . Lucyna
- O cześć Lucynko
- Ciociu, mogła bym do Ciebie przyjechać na weekend?
- Jak rodzice się zgodzą, to oczywiście możesz przyjechać. Ale co takiego sprowadza Cię do Mnie?
- A tak odpocząć, od zgiełku miejskiego
- Dobrze.
Dziewczyna rozłączyła się i zobaczyła jedną wiadomość , to zatroskany chłopak Lucyny , Grzegorz ... Nim zdążyła przeczytać wiadomość, zadzwonił telefon
- Halo! Halo! Kochanie jesteś tam?!
- Tak spokojnie. Coś się stało ?
- Tak strasznie się martwiłem , że nie odbierasz
- Już dobrze, wszystko w porządku, jestem z mamą u Agatki
- A u niej ?
- Tak wraca do zdrowia
- To dobrze. Kochanie obiecaj Mi , że jak dojedziesz do domu to zadzwonisz?
- Tak oczywiście
- A nie będziesz miała nic przeciw, jeżeli wpadnę do Ciebie na chwilę ?
- Dobrze kochanie, a teraz muszę już kończyć. Kocham Cię ;* do zobaczenia.
- No papa i uważaj na siebie. Nie przeżył bym, jeżeli Tobie by coś się stało. Pa! ;*
Grzegorz rozłączył się , Lucyna schowała komórkę i wbiegła z powrotem do sali.
- Agatko powiedz, skąd się tu wzięłaś. Wypytywała mama Lucyny.
- Proszę pani ?
- Tak?
- A mogę porozmawiać z Lucynką sama?
- Oczywiście dziecinko. Przy okazji, pójdę kupić coś do picia.
- To mów Agatko co się stało.
- To było kilka minut po Twoim wyjeździe. Dawid płakał nad bajorem , Mateuszowi zrobiło się strasznie smutno , że płacze, podszedł , chciał tylko porozmawiać , a Dawid nakrzyczał na niego strasznie ( płacz ). Mateusz pobiegł powiedzieć to Dżasperowi... I on ... on ( płacz ) wepchną Dawida do wody i nie chciał go wypuścić , jak Ja przyszłam zaczęłam krzyczeć, Dżasper znikną w lesie , pomogłam wyjść Dawidowi i starałam nakłonić go, do przeproszenia Mateusza , ale on nie chciała ( płacz )
- Nie płacz Agatko.
- Ale nie rozumiesz, Dawidowi grozi nie bezpieczeństwo.
- Powiedz Mi jeszcze tylko, dlaczego byłaś tak wycieńczona i skąd się tu wzięłaś?
- Na początku jechałam takim dużym autobusem, ale nie miałam biletu i musiałam wysiąść , nie wiem gdzie byłam i jeszcze Dża...
Mała dziewczynka nie zdążyła dokończyć słowa i zamilkła jak by coś zabraniało jej wykrztusić słowa, pobladła, jej oddech zaczął przyśpieszać, Lucyna zaczęła wołać pomoc , po chwili przybiegły pielęgniarki , które były w pobliżu, kazały opuścić salę, gdyż stan dziewczynki był bardzo niestabilny , Lucyna wyszła usiadła na krześle i czekała na mamę , po powrocie Pani Beaty , obie wsiadły w do samochodu i zaczęły kierować się w kierunku osiedla, na którym mieszkały.
- Córeczko, czemu nic nie mówisz?
- Myślę mamusiu
- Ehh... nie martw się, z Agatką wszystko będzie w porządku.
- Dobrze mamo , a właśnie... będę mogła jechać do cioci jutro ?
- Jutro ?
- Tak , chcę odpocząć
- Dobrze kochanie, jutro tata Cię zawiezie.
- Dobrze.
Resztę drogi przejechały w milczeniu, doszły do domu , mama poszła porozmawiać z tatą o jutrzejszym wyjeździe, a Lucyna zaczęła się pakować , gdy nagle jej się przypomniało , że miała poinformować swojego chłopaka o jej powrocie.
- Tuuut... Tuuut... Hallo?
- No cześć kochanie tu Lucyna, możesz do Mnie przyjść?
- Oczywiście. Chłopak natychmiastowo się rozłączył.
Nie minęło 5 minut, a Grzegorz stał pod drzwiami Lucyny.
- Cześć ! Krzykną uradowany Grzesiu, wpadając w ramiona ukochanej.
- Hej !
Lucyna wraz z chłopakiem weszli do jej pokoju i rozmawiali.
- Przepraszam kochanie , że jestem ostatnio taka nie rozgarnięta, mam tyle na głowie ehhh...
- Rozumiem kochanie , to nie Twoja wina, powinnaś odpocząć
- Wiem, jutro jadę do ciotki i wracam pojutrze wieczorem
- Dobrze. Ale obiecaj Mi jedno , że jak wrócisz już tym wieczorem to wpadniesz do mnie ?
- Dobrze, a mogę wiedzieć czemu ?
- Tak. Moich rodziców nie ma , może Twoi zgodzili by się abyś została u Mnie na noc , obejrzeliśmy by jakiś film i w ogóle.
- Dobrze , ale przecież, w poniedziałek jest szkoła
- To co , rzeczy możesz zabrać do Mnie i z rana odprowadzę Cię do szkoły , nie martw się, wszystko będzie w porządku.
- Dobrze, to poczekaj Ja jeszcze wezmę kilka rzeczy z łazienki.
Dziewczyna spakowała się, wróciła do pokoju i rozmawiali tak godzinami , zrobiło się późno , ciemno , Pani Beata kazała wrazać Grzegorzowi do domu, aby rodzice się nie martwili. Grzegorz ubrał się, pożegnał ze swoją dziewczyną, jak należy, i pomaszerował do domu. Lucyna poszła spać, na nazajutrz dziewczyna wstała z samego rana, ubrała się i pojechali z tatą do cioci Marioli.
- Córciu, co Cię tak nagle wzięło aby jechać do cioci , o ile pamiętam, nie przepadasz za nią?
- Wiem , ale Ja chcę pochodzić , pospacerować na świeżym powietrzu , odpocząć przed poniedziałkową szkoła.
- Aha, dobrze, rozumiem.
Lucyna po chwili zasnęła i obudziła się dopiero na miejscu , ciocia Mariola przywitała ją jak zawszę ciepło, Lucyna wzięła torby i weszła do pokoju rozmyślając. "Ehhh... nie mogłam mu powiedzieć, po co na prawdę tu przyjechałam, przecież by Mi nie uwierzył ... Tato, muszę przekonać syna sąsiadów do przeproszenia ducha, nie ujął by Mnie, że jestem nienormalna"
Dziewczyna była już gotowa do wyjścia, wybiegła na podwórze, kierowała się w stronę domku sąsiadów , podeszła do drzwi i mocno zapukała swoimi drobnymi rękami o mocne, dębowe drzwi.
Otworzyła Pani Urszula , mama Dawida.
- Dzień dobry.
- O... dzień dobry drogie dziecko.
- Jest może Dawid?
- O , jest . Ale wejdź, jest chory, lepiej żeby nie wychodził.
- Dobrze.
Dziewczyna weszła , zdjęła buty i pomaszerowała do góry. Ehh pokój Dawida, zawszę mnóstwo dziwnych i ostrych przedmiotów.
- Cześć Flippy!
- Cześć Piękna (kaszel)
- Wiem co się stało, dlaczego powiedz Mi, dlaczego płakałeś?
- Przypomniał Mi się tata. Skłamał
- To dlatego nakrzyczałeś na Mateusza? Przecież to jeszcze dziecko, wiesz co może zrobić
- No i co! . Krzykną poirytowanym, zachrypniętym głosem. Lucyna posmutniała.
- Chyba nie będę przepraszać smarka, za to , że się wtrąca w nie Swoje sprawy , nie rozumiał , że chciałem zostać sam!?
- No ale. Przecież to dziecko! Zrobiło mu się przykro , i przez Twoją wielką dumę, teraz będziesz cierpieć!
- Nie przeproszę go, chodź by miał bym wylądować w grobie!
- Uparty!
Lucyna wkurzyła się , wstała z małego fotela stojące w drugim końcu pokoju i chciała podejść nerwowo do łóżka, na którym leżał Flippy i porządnie na niego nakrzyczeć, lecz powinęła jej się noga i wylądowała na łóżku Flippiego
- Ha! Ty niezdaro Moja
- Nie jestem nie...
Lucyna zaczerwieniła się , gdyż jej twarz była tak blisko twarzy Flippiego, szybko wstała, ustała obok łóżka.
- Flippy proszę Cię! Przeproś go, dla własnego dobra
- Nie będę smarka przepraszać! Krzyczał.
Dawid wstał, podszedł do dziewczyny i spytał patrząc jej się prosto w oczy.
- Dlaczego Ci tak zależy ? Żebym go przeprosił ? Przecież to bajoro, to tylko wypadek , mały wypadek.
- Tak. Jasne. Jakiś "Dżasper" kolega Mateuszka chcę Cię zabić, tylko w tedy powstrzymała go Agatka , Agatka , która teraz leży u nas, w pobliskim szpitalu!
- Ale ... Jja .. nie wiedziałem.
- To teraz wiesz!!! Wrzasnęła Lucyna
- Ale Ja nie wiem jak mam go przeprosić, nie widziałem go od kont... od kont na niego nakrzyczałem.
- Jaki z ciebie głu...
Dziewczynie, słowo zostało przerwane w pół, dlatego iż Flippy Ją pocałował .Dziewczyna odskoczyła od chłopaka, który został potraktowany siarczystym policzkiem
- Ale... Lucyna
- Co Lucyna ?!
- Myślałem , że ...
- Co myślałeś?! Zwariowałeś ?! Ja z kimś jestem!
- Ale... Flippy nagle zrobił się blady , blady niczym ściana.
- Jesteś idiotą! Bezczelnym dupkiem! Jak mogłeś!
- Ja Cie Kocham!
- Ale Ja Ciebie Nie! Kocham Grzegorza!
Rozmowa, na temat przeprosin ducha , skończyła się na kłótni.
- Byłeś Moim przyjacielem! Jak mogłeś?! (płacz) Ja Ci ufałam!
- Alee. Flippy nie umiał wydusić z siebie słowa.
- Nienawidzę Cię!!! Nienawidzę!!!
Po tych słowach, dziewczyna wyszła z pokoju , zdążyła zamknąć drzwi, gdy nagle usłyszała krzyk i delikatny łomot.
Wbiegła do pokoju zobaczyła otwarte okno , podbiegła delikatnie się wychyliła i zobaczyła chłopaka nabitego na pal. Zrzucił się z okna , nie umiał sobie wybaczyć, tego jednego pocałunku, pech chciał , że był tam ten pal do , którego przywiązywali psa. Dziewczyna pobladła i rozpłakała się. Krzycząc
- Pomocy!!!! Nieee !!! Tylko Nie Tooo!!! ( paniczny płacz ) Pomocyyy!!!
Po chwili, do góry wbiegł ojczym Dawida
- Co się stało ?
- Ppproszę Pppana (Jąkała się) Dawidd.. on, on tam za oknem , niech pan Mu pomoże
- Co ?!
Ojczym Dawida wychylił się i zobaczył chłopca nabitego na pal
- Jezu ! dziewczyno!
Zbiegł na dół , dziewczyna padła na kolana i płakała , nie to nie był płacz, to było coś o wiele gorszego, nie do określenia.
Za chwilę na miejscu , po telefonie matki Dawida , była karetka , ale niestety , Dawid zmarł.
Dziewczyna zamknęła się w pokoju, w domu swojej ciotki, siedząc w koncie pokoju , płacząc , nie chciała dopuścić do Siebie myśli , że to się stało na prawdę , że to jej wina. Dziewczyna, jąkając się w słuchawkę błagała tatę , żeby jak najszybciej po nią przyjechał, aby Ją z tamtą zabrali. Dziewczyna była spanikowana , cały czas płakała, a zostaje jej jeszcze rozmowa z policją , dwóch policjantów stało i rozmawiało z ciotką Lucyny, zrozumieli , że dziewczyna jest w szoku, ale musieli Ją przesłuchać, dali jej dzień.Po 2 godzinach przyjechali rodzice , roztrzęsiona córka wbiegła w ramiona mamy krzycząc
- Mamo! Powiedz , że to nie Ja! (trzęsie się i płacze) Błagam! Mamo ! Jja..
- Córeczko spokojnie , wszystko będzie dobrze.
- Nic nie będzie dobrze! On nie żyje! I to Moja wina!
- Córeczko... nie mów tak.
- A jja! mamoo ! błagam!
Lucyna błagała i prosiła, była w szoku, krzyczała. Dopiero gdy lekarz podał jej środki na uspokojenie , gdyż innego wyjścia nie było , dziewczyna się uspokoiła , wsiadła do samochodu i czekała na rodziców , którzy rozmawiali z dwójką funkcjonariuszy. Po chwili rodzice weszli do samochodu i odjechali , Lucynie, po dosyć dużej dawce środków uspakajających, udało się zasnąć.
Co stanie się z małą Agatką? , Jak przeżyje Lucyna śmierć Dawida i czy będzie to miało jakiś wpływ na jej związek z Grzegorzem? co będzie z duchem Mateuszem i Dżasperem? dowiecie się w następnej części ! zapraszam!
![]() |
| Ta kobieta w siwych włosach to matka Dawida Pani Urszula ma 40 lat Na tym zdjęciu była taka szczęsliwa najpierw mąż teraz syn ehh.. |
![]() |
| Ojczym Dawida . Pan Tomasz Jest niezbyt miły. Ma 41 lat i nie wiem czym się zajmuję to raczej dziwny typ, a raczej zawszę podejrzany , ożenił się z Panią Urszulą 4 lata po śmierci jej męża. |




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz