Lucyna wpadła do domu, rodzice byli już ubrani i wyszykowani, Oskar siedział znudzony na schodach, słuchając muzyki i przytulając Ole.
- Mamo Ola z nami jedzie ?- Tak
- Ahhh..
Lucyna nie chętnie poszła do pokoju spakować rzeczy, gdyż mieli zostać tam na 3dni. Dziewczyna nie była z tego powodu zadowolona.
- Ej siostra rusz się !
- Dla Ciebie?
- Tak
- To zejdę za jakąś godzinkę ! jak dla Ciebie :p
- Haha, bardzo śmieszne -,-
Dziewczyna spakowała się i zeszła na dół, wsiedli do auta i ruszyli. Dziewczyna zamyślona patrzała przez okno, przed oczami miała tylko twarz Grzegorza, słyszała tylko jego głos, nim zauważyła, cała 2 godzinna podróż minęła.
- Córeczko!
- Hym? (podskoczyła)
- Już jesteśmy na miejscu :), przestań myśleć o niebieskich migdałach i pomóż wnieść torby do domu. Ciotka Mariola była nie zbyt wysoką kobietą, w wieku 39 lat , 40 w tym roku, mieszkała wysoko w górach, w ciemnym i strasznym lesie, zawsze spała w pokoju na górze, łóżko na przeciw okna eh. chyba nic gorszego nie może być , na przeciw okna, stoi wielka stodoła i widać naderwany dach przez okno , gałęzie starego dębu uderzały o okno co noc , co jeden silniejszy podmuch wiatru , jedyny, z tego co jest normalne, to syn sąsiada, wołają do niego Flippy, nie wiem dlaczego ale jeszcze nie miałam okazji poznać jego imienia, wysoki zabawny a za razem poważny młodzieniec. Ciocia zawszę próbowała coś zrobić, aby nas do siebie zbliżyć ale nigdy jej nie wychodziło , właśnie dlatego nie lubię jeździć do cioci , wiecznie ten sam temat i straszne noce i ten las, niesamowicie się boję, a zawsze jestem w pokoju sama, niestety.
- Lucysia! Jak tyś urosła! daj się przytulić cioteczce :)
- Ciocia, w ogóle się nie starzejesz.
- Lucynka trochę grzeczniej
- Mówiłam , że nie chcę tu przyjeżdżać
- Oj Lucynka zawszę taka grymaśna, uśmiechnij się słonko. :)
- Siostra, weź nie narzekaj znowu.
- A dajcie Mi wszyscy święty spokój!
Lucyna, z grymasem na twarzy, zaniosła swoją torbę to tego same opuszczonego pokoju , który doprowadzał ją do ciarek , które nieznośnie przechodziły jej po plecach. Zaraz otworzyłam okno, zawszę od kont pamiętam, gdy przychodziłam było tam nieznośnie duszno, śmierdziało stęchlizną , stary drewniany dom, gdzieś daleko w górach, i ten przeklęty las. Otworzyłam okno i wyjrzałam na zewnątrz , za oknem stał uśmiechnięty Flippy , zaraz wywołał uśmiech na mojej twarzy.
- Cześć Piękna!
- Hej!
- Wyjdziesz? Przecież jest taka ładna pogoda!
- Oczywiście , stęskniłam się !
- Ja też :) a teraz złaź , tylko nie bierz tego swojego dziwacznego brata , jakoś nie przepadam za nim.
- Spokojnie jest teraz ze swoją dziewczyną, pupilek mamusi ubłagał , żeby mogła jechać z nami.
- Aha to dobrze.
Po chwili do pokoju weszła mama i poprosiła córkę o to aby przynajmniej tym razem, była wyrozumiała i miła dla ciotki, po chwili...
- Mamo mogę wyjść na spacer?
- Sama?
- Nie z chłopcem z sąsiectwa
- To weź sparka
- No dobra.
Spark, wielki, śmierdzący wilczur mojej ciotki, zawsze mnie ciągnie , a ta wielka smycz , którą jest gruba i szorstka lina, przez , którą zawsze miałam poobcierane nadgarstki.
Dziewczynka bez namysłów wzięła torbę w , której miała najpotrzebniejsze rzeczy, zbiegła na dół , pocałowała mamę w policzek i wybiegła na podwórze, wbiegając Flippy 'emu w ramiona.
- Jesteś jeszcze ładniejsza niż ostatnio
- Oj weź nie przesadzaj.
- Ja przesadzać. Lucysia :)
- Musimy wziąć Sparka
- To świetnie! Uwielbiam tego pieszczocha.
- A Ja nie
- Oj weź , mam pomysł, chodź zabierzemy go nad strumyk i wykąpiemy.
- Dobry pomysł , przynajmniej będzie mniej capił
- Oj weź. :)
Dziewczyna wypuściła psa z kojca , który od razu na nią naskoczył, odbijając swoje brudne łapy na bialuśkiej bluzie.
- O niee!
- To tylko bluza wypierze się.
Było ciepło , w gruncie rzeczy nie była jej potrzebna bluza, więc zostawiła ją w przedpokoju w domu swojej ciotki. Zapięła sparka na grubą linę , która robiła za smycz i poszli, chłopak jak zawszę rozbawiał Lucynę , zawszę czuła się przy nim wspaniale, zero zmartwień to pewnie dlatego zapominała spytać się o imię. Gdy dotarli nad strumyk przystanęli na chwilę, spuścili sparka , żeby sobie pobiegał a oni mogli spokojnie porozmawiać, bez podsłuchującej ciotki Lucyny.
- Flippy
- Tak ?
- Jak masz tak na prawdę na imię?
- Daw...
Nie zdążył dokończyć i zobaczył jak spark goni małą dziewczynkę.
- Spark! Spark! zostaw!
- Nie dobry Spark! do nogi!
Zdyszany pies przybiegł, ale małej dziewczynki już nie było.
- Dziwne, przecież przed chwilą jeszcze tu była, a nie miała się przecież gdzie schować.
- No nie, a nie ważne, chodź wykąpiemy sparka.
To było dziwne, gdyż była to rozległa polana i góra z , której ciekła orzeźwiająca woda do małego bajorka. Zaczęli kąpać sparka. Lucyna zaszła chłopca od tyłu i chlust! zimną wodą po plecach.
- A Masz!
- za co ? :p
- za to , że jesteś taki fajny
- Aha, ciekawe
I tak bawili się i wygłupiali , kończąc, byli chyba bardziej przemoknięci niż Spark. Przemoczona Lucyna, wraz z Flippym usiedli i zaczęli rozmawiać.
- Ehh. westchnęła Lucyna
- Coś się stało?
- No tak , dziś zanim tu przyjechałam, poznałam takiego chłopaka , cały czas o nim myślę eh.
- Ach tak. To straszne.
- Straszne?
- Tak , że taka ładna dziewczyna, załamuję się w tak piękny dzień.
Flippy strasznie pomarkotniał , dziewczyna była tak zamyślona , że nawet nie zauważyła, kiedy zerwał się przerażający wiatr.
Spojrzała na chłopaka , a on patrzał ślepo w jeden punkt.
- Flippy!
- Uh? Tak, tak ?
- Coś się stało , że tak zmarkotniałeś?
- Ja ? nie :) zdaje Ci się.
- Może.
Lecz dziewczyna nie wiedziała , że Flippy coś do niej czuje, ale nigdy nie miał odwagi jej to powiedzieć , więc zmartwiła go myśl , że dziewczyna , zakochała się w innym.
- Lucyś ty się trzęsiesz.
- Tak? a no fakt, wiatr się zerwał.
- Masz moją bluzę , jedyną rzecz , którą zdążyłem zostawić suchą, pod drzewem.
- Dziękuję. Dziewczyna przytuliła się gorąco do Flippiego a u chłopaka na policzkach pokazały się rumieńce i po chwili objął zmarzniętą Lucynę.
- Lucyś. Może już wracamy?
- Dobrze.
Po chwili związali sparka i zabrali się z powrotem do domu. Gdy doszli, ciekawska ciotka widziała jak się przytulają i zaraz był gotowy niemiły temat. Gdy Lucyna weszła do środka, zobaczyła ową dziewczynkę przy stole, obok ciotki Marioli, była jakaś dziwna.
CDN....
Kilka bohaterów... :)
![]() |
| Nieznana dziewczynka z polanki. Wiek nieznany. |
![]() |
| Ciocia Mariola. Lat 39. Ciocia Lucynki i Oskara. Siostra Pani Beaty. |
![]() |
| Flippy. Lat 18. Syn sąsiada , ciotki Marioli. Przyjaciel Lucyny. |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz