czwartek, 28 marca 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku III

Mała dziewczynka, z lśniącymi dużymi oczami. Chciałam tylko podejść i zapytać się czy nic, jej się nie stało i gdzie, tak nagle znikła. Nim zdążyłam podejść do dziewczynki , ta wtulała się w ciocię Mariolę, a na dziś nie chciałam już konfrontacji z ciotką, więc jak najszybciej udałam się na górę. Stary pusty pokój na 1 piętrze, na końcu korytarza, wyjęłam z torby szczoteczkę , szampon , odżywkę, dwa ręczniki i moją ulubioną piżamę z krówką, pomaszerowałam do łazienki , oczywiście była już zajęta przez dziewczynę mojego drogiego brata. Puk puk!
- Ola pośpiesz się!
- Chwileczka!
Chwileczka, chwileczka... gdy wchodziłam do pokoju, 30 minut temu, też była chwileczka. 
- Już, już. Nie miałaś po co się tak bulwersować. 
- Ola?
- Tak?
- Gdzie Ty dziś śpisz?
- Z Twoim Oskarkiem.
- Co?!
- No z Oskarem. A Co?
- Nic, nic. Dobranoc. 
- Dzięki , wzajemnie. 
Razem? ta dwójka, ah. i że mama na to nic , przecież Oskar to smarkacz i nie wiadomo, co przyjdzie im do głowy. 
Lucyna rozebrała się i w końcu mogła odprężyć się pod gorącym prysznicem.
15 minut później...
Dziewczyna, patrząc w lustro zauważyła odciśniętą łapę, na lewej łopatce. Wystraszona pomyślała skąd to ? 
Dziewczyna szybko się ubrała i wybiegła z łazienki do pokoju, rzucając, zanim zamknęła drzwi, głośne 
- DOBRANOC!
Z dołu i z pokoju obok, dostała odpowiedź :
- Dobranoc! 
I zamknęła drzwi za sobą. Patrząc się w sufit rozmyślała.
Może Flippy to zrobił ? ale nie , przecież on ma większe ręce , przecież to dziecięca ręka, nagle walną piorun rozpętała się burza. No tylko tego brakowało, powiedziała do siebie Lucyna, teraz to na pewno zasnę. Minęło jeszcze jakieś 10 minutek rozmyślania i po dniu pełnym wrażeń, Lucyna zasnęła. Bam, stuk !!! puk! 
- Hyy! co się stało ?! 
Krzyknęła do siebie Lucyna. Okno od jej pokoju samo się otworzyło. Dziewczyna tłumaczyła sobie kurczowo , że to wiatr , ale i tak była przerażona. Wyszła powoli z pokoju, sprawdzając pokój brata , rodziców oraz ciotki. Eh to tylko wiatr , powtarzała. Po chwili, dziewczyna wróciła do pokoju i wpatrywała się w okno, w gałęzie , które znowu pukają w okno, w obdarty dach stodoły, oblewany deszczem. Patrząc tak zasnęła, obudziła się dopiero dnia następnego. 
- Lucynka! Lucyna! 
- Uch ? 
- Wstawaj , wstawaj! 
- Ola, czemu mnie tak wcześnie budzisz?
- Ten Chłopak z sąsiedztwa jest na dole!
- Tak?!
Lucyna natychmiastowo wybiegła z pokoju i wbiegła do łazienki, chwila moment i była ubrana i wyszykowana, wybiegła z łazienki i potykając się nogę o nogę, spadła ze schodów, wystraszony Flippy podbiegł krzycząc
- Lucyna! Piękna! Nic Ci nie jest?
- (Kaszel) nie , w porządku.
- Ty Moja łamago ;*
- Nie jestem łamagą 
- Dobrze , dobrze. 
- Coś się stało , że tak wcześnie wpadłeś?
- W sumie tak, ale porozmawiamy na osobności.
Po tych słowach, Lucynka złapała Flippiego za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju.
- To Twój pokój zapytał chłopak?
- Tak, straszny nie?
- No w sumie :P nie boisz się sama tu spać ?
- No trochę. A teraz mów co się stało?
- Pamiętasz tą dziewczynkę, co widzieliśmy ją na polanie, co Spark ją gonił prawda?
- Tak pamiętam, była u mojej ciotki wczoraj , po jej zachowaniu wyglądała jak by dobrze znała tą małą.
- Ah tak. Wczoraj wieczorem właśnie widziałem jak wychodziła , cały czas śledziłem ją wzrokiem i nagle coś z lasu wybiegło jej na przeciw , wzięło na ręce i zniknęli w gąszczu lasu. 
- Co?! To straszne. 
- Dla mnie, było to trochę dziwne. Muszę sprawdzić, co to było.
- Po co ? to nie twoja sprawa? 
- Ale jestem ciekawy , musisz się przyzwyczaić , że lubię wpychać nosa, w nieswoje sprawy :p
- Dobrze, ale pod warunkiem , że idę z tobą.
- Dobrze piękna ;*
Dziewczyna wzięła swoją podręczną torbę , wzięła kurtkę letnią i zeszli na dół, Lucyna wykrzyczała 
- Mamo wychodzę !
- Weź Sparka
- Nie dziś !
- No dobrze. Uważaj na siebie słonko ! ;*
Wybiegli z mieszkania i popędzili w stronę lasu, na skraju zawiało nieprzyjemnym chłodem.
- Boję się.
- Nie musiałaś iść piękna
- Ale samego Cię nie puszczę
- To idziemy
Dziewczyna kurczowo złapała Flippiego za rękę i weszli do lasu.
Ciemno , drzewa zaćmiewają słońce ,  jest tak ponuro i strasznie. Idą i idą tak dłużej, przez jakieś 30 min i nic. Nagle coś się poruszyło zaszumiało , Lucyna wzdrygnęła.
Coś stało za nim , lecz nie zauważyli ... Szli tak jeszcze 5 minut, aż Flippy powiedział , że coś słyszy odwrócili się, a za nimi stała mała dziewczynka, ta z polanki.
- Hej mała. Mówi cicho i nieśmiele Lucynka.
- Mała , jak masz na imię? 
- A ... Agataa. Powiedziała cichym i nieśmiałym głosem.
- Ile masz lat ? 
- 5
- Co robisz sama, w środku lasu? 
- Nie jestem sama
- Jak to?
- Jest ze mną mój przyjaciel
- Gdzie jest ? nie widzimy go.
- Tutaj. Pokaż się Mateusz. Nie wstydź się.
Nagle za plecami dziewczynki, zaczęła formować się z obłoków coraz jaśniejszych obłoków , postać małego chłopca. Flippy i Lucyna byli przerażeni. 
- Tak. odezwał się jakiś głos szeptem. 
 Był to mały chłopiec, mniej więcej w wieku Agatki, usiadł na konarach dalej i przyglądał się uważnie Lucynie , która wpatrywała się w Agatę, nie zwracali na niego uwagi.
- Agatko , skąd On się wziął ? ile ma lat? 
- 23 lata. Nie pamięta, jak to się stało , że jest duchem, powiedział Mi , że pamięta jak miał 6 lat i był z tatą nad jeziorkiem i było mu strasznie zimno, była zima. 
- A to straszne. Lucynka rozpłakała się i popatrzała na siedzącego nie opodal ducha.
- Lucyś nie płacz.  Powiedział Flippy.
Nagle, chłopiec pojawił się koło Agatki , szepną jej coś do ucha i zniknęli oby dwoje.
- Flippy, gdzie oni zniknęli? 
- Nie wiem. Cała się trzęsiesz , chodź wracamy. Jutro wracasz do domu, musisz się opanować.
- Dobrze.
Flippy objął Lucyne i pomaszerowali w stronę wyjścia
40 minut później...
Dotarli do domu , Lucyna cała się dalej trzęsła.
- Ja dziś nie zasnę , boję się. Ciekły jej po policzkach łzy.
Bawiliśmy się tam, gdzie zginą ten chłopiec , to straszne.
- Nie bój się. Mam pomysł, idź do domu. A Ja coś wymyślę.
Dziewczyna posłuchała się przyjaciela i poszła do domu , przebrała się i weszła do swojego pokoju . usiadła i zaczęła słuchać mp3, nagle, zaczęło coś przerywać popatrzała na okno , a tam widziała twarz chłopca, wzdrygnęła się i w tym samym momencie, do pokoju wszedł Flippy. 
- Dziś śpię tutaj , u ciebie w pokoju.
- Tak ? ale jak? oni?
- Zgodzili się, spokojnie , będę spał na podłodze. 
- Ale
- Już nie aluj mi tu. Połóż się, Ja zrobię to samo i będzie dobrze.
- Dobrze. A powiesz Mi w końcu, jak masz na imię ?
- Tak , przepraszam. Dawid. Powiedział chłopak. 
- A więc Dawid, życzę miłej nocy 
Powiedziała to i zasnęła, dziw, ale przespała całą noc aż do rana. 
Poranek...
Obudził Ją Dawid, sprowadził na dół , dopilnował , żeby wszystko spakowała , zjadła śniadanie. 
Gdy Lucyna była już w aucie pożegnali się z Flippym i odjechali. Dawid odwrócił się na pięcie i rozpłakał, mówiąc do siebie " Kocham Cię Lucyna, ale jestem zbyt słaby aby Ci to powiedzieć " . 
Biedny Flippy. Rozpłakany, usiadł nad strumykiem i wspominał momenty z Lucyną.



          CDN...

Bohaterowie... 
Mateusz. Zmarł 17lat temu w
wieku 6 lat.
Był z tatą na spacerze, wpadł
na lud pośliznął się i wpadł do
wody, Ojciec nie dał rady
go uratować. Jest przyjacielem
tajemniczej Agaty.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz