niedziela, 31 marca 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku VI

- Aaaaa!
Obudziła się Lucyna z krzykiem we własnym pokoju.
- Mamoo! Jesteście w domu?!
- Tak córciu. Tata przeniósł Cię do domu jak spałaś , zasnęłaś i spałaś tak twardo , że nie dało się Cie dobudzić 
- Aha.
- Był Grzesiu , siedział jakieś pół godziny obok twojego łóżka i płakał , temu chłopakowi na prawdę na Tobie zależy.
- Och mamo! 
Lucyna rozpłakała się i wtuliła w mamę.
- Mogę zadzwonić?
- Oczywiście skarbie
Lucyna nie zareagowała , zrobiła się blada, wróciła z powrotem do swojego łóżka i zasnęła.
Obudził ją dopiero wrzask jej matki, usłyszała kawałek rozmowy.
- Co ?! Jesteś jeszcze smarkiem?! jak mogłeś?!
- Ale mamo my uważaliśmy , nie krzycz błagam.
Nagle wbiegł tata, który spał po nocce.
- Co się tak drzecie?!
- Niech Ci synuś powie co zrobił!
- Oskar?
- No boo :( Ja i Ola, to.. Ja nie wiem jak to się stało
- Co Ty i Ola?!
- Ola jest w ciąży. Powiedział , zaczerwieniały i wystraszony Oskar.
- Słucham?! Przecież wy macie po 14 lat ! Synu coś Ty narobił?!
- Ale My nie chcieliśmy!
Krzykną Oskar i wybiegł z mieszkania , zatrzaskując za sobą drzwi
- Wracaj! Jeszcze nie skończyliśmy!
Krzyczał Ojciec ale bez skutku.
Po chwili do pokoju Lucyny weszła mama
- Już wszystko w porządku ?
- Tak w tedy zrobiło Mi się słabo
Nagle dzwonek do drzwi , mama otworzyła drzwi i do pokoju wbiegł Grzegorz
- Lucynka! Krzykną ze łzami w oczach.
Za nim odezwał się delikatny dziecięcy głos
- Lucysia! Mala Agatka wbiegła do pokoju Lucynki i wskoczyła 
jej na łóżko.
- Wstawaj ! Wstawaj !
- Już wszystko w porządku?
- Tak ale wstań! 
Grzegorz przyglądał się uśmiechnięty a na policzkach Lucyny po wczorajszym zdarzeniu pokazał się uśmiech.
- Córeczko, Agatka zamieszka u nas.
- Tak na prawdę ?! Ale się cieszę <3!!! Ale :( 
Zaraz Lucyny uśmiech zmienił się w grymas a potem w płacz.
- Ale Dawid nie żyje :(! Krzyczała.
- To moja wina!
- Nie córeczko , posłuchaj.  Dawid kochał Cię , wszyscy o tym wiedzieli...
- Prócz Mnie!
- Córeczko ciszej. Dawid jest teraz w niebie , będzie wszystko w porządku nikt Cię nie obwinia , to tylko Dawid. Prze dłuższy czas może i będziesz , przez to płakać ale Dawidowi jest teraz lepiej.
- Mamoo (płacz)
Lucysia wbiegła w ramiona matki, mama pogłaskała ją po głowie i powiedziała
- Córeczko wszystko będzie dobrze, a teraz się ubieraj wyjdziesz na spacer , dziś nie musisz iść do szkoły ale jutro już Cię nie ominie.
- Dobrze mamo. A Mamo?!
- Tak?
- Co Oskar zrobił , że dziś na niego krzyczeliście?
- Eh. nic ci nie umknie , prawda? 
- Heh.
- Zrobił Oli dziecko!
- Że co ?! hahaha. wiedziałam , że ten smark coś narobi.
- Ehh... 
Dziewczyna poszła się ubrać i wyszła wraz z Agatką i Grzegorzem na spacer, spacerowali tak przez dłuższy czas.
Minęło kilka dni...
Dzień pogrzebu...

Lucyna po kilku minutach wyszła z pokoju , w którym stała trumna, straszliwie płakała, był z nią Grzegorz, dodawał jej otuchy.
- Kochanie?
- Tak Lucynko?
- Myślisz , że ja jestem winna jego śmierci?
- Oczywiście , że nie !
- Dziękuję !
Przytuliła się i pocałowała swojego ukochanego.
- Za co Mi dziękujesz skarbie?
- Za to , że w tedy wpadłeś na Mnie nie opodal szkoły.
- Nie , to Ja dziękuje kochanie 
Po pogrzebie wrócili do domu, nie była najlepsza atmosfera w domu niestety. Lucyna jeszcze płakała przez jakiś czas , a potem mieli się udać z rodzicami do cioci Marioli, rodzice zgodzili się aby Grzegorz, Zosia oraz Agatka jechali z nimi, ciocia miała pełno miejsca w domu, również jechała ciężarna dziewczyna Oskara. Przynajmniej ten gnojem jest na tyle odpowiedzialny , że jeszcze z nią jest , i chyba nawet się cieszy, heh.
Wszyscy zapakowali się w wielkie auto Lucyny i pojechali.
Na miejscu...
- Witam Pani Mariolo , krzyknęła Zosia.
- Dzień dobry. Powiedział Grzegorz.
A Agatka nawet dzień dobry nie powiedziała tylko podbiegła do Pani Marioli i wtuliła się.
Grupka dzieci poszła do góry zaraz po tym jak ciężarna siostra brata wyszła z auta , żeby nie słuchać już jak ciocia kładzie wykład Oskarowi. 
W pokoju wszyscy się rozpakowali, Lucyna wpadła na pomysł, było już ciemno ale było w miarę ciepło.
- Chodźmy nad bajoro , dosyć często tak przebywaliśmy z Dawidem.
Wszyscy zgodnie powiedzieli dobrze.
- Lucysia! Lucysia! A Ola pójdzie z nami?
- Dobrze.
Wszystkie dzieci wzięły i wyszły na spacer.
Na polanie , mała Agatka podbiegła i z kimś rozmawiała ale nikt nikogo nie widział , dopiero po tym jak Agatka podprowadziła swojego znajomego , Lucyna poznała że to Mateusz , duszek małego chłopca. Wszyscy wzdrygnęli gdyż za plecami chłopca pokazała się większa postać.
- Dawid! Krzyknęła Lucyna, wszyscy zrobili wielkie oczy.
- Cześć Piękna, powiedział szeptem cień
- Wybacz Mi! (płacz)
- Nie płacz piękna, to była Moja wina, ale powiedz Mi , wybaczysz Mi?
- Ale co? (płacz) 
- Ten pocałunek 
- Tak oczywiście.
Flippy uśmiechną się i znikną wraz z Mateuszkiem. Dzieci wrócili do domu i spali w jednym wielkim pokoju. Agatka z Zosią, 


Lucyna z Grzesiem, Oskar z Olą.
Lucyna zauważyła , że brat nie śpi stał na balkonie z widokiem na polany.
- Czemu nie śpisz? Zapytała Lucyna
- Ehhh. nie wiem jak to dalej będzie z tą Olą
- A co ma być? Kochasz Ją?
- Tak
- Chcesz tego dziecka ?
- Tak, ale jest w 6 klasie tak jak i Ola jak to będzie wyglądać. Chłopak rozpaczał.
- Nie martw się Oskar jakoś to będzie.
- Eh. Łatwo powiedzieć . 
Rozmawiali tak przez chwil parę, i poszli spać.
Po przespanej nocce wszyscy wrócili do domu. 
Lucyna chodziła do szkoły spotykała się z Grzegorzem i Zosią, Agatka chodzili do przedszkola i tak miną cały rok szkolny.
To jest Ola
dziewczyna Oskara
lat 14.
Nie miałam okazji
jej wcześniej
przedstawić.
Przyszły wakacje. Mała Agatka zostaje na dwa tygodnie u Cioci Marioli, Oskar z Olą zostają u nas w domu, Ja i Grzegorz również.
Dni mijały spokojnie aż do pewnego dnia , Lucyna rozbudziła się w środku nocy z mdłościami, strasznie wymiotowała, Grzegorz siedział przy niej całą noc następnego dnia udali się do lekarza.
- Co Mi jest doktorze?! Czy to poważne?
- Hymm, no nie wiem czy ciąża to coś poważnego.
- Słucham?! Ciąża?
Lucyna pobladła, Grzegorz również.
- Jak to się stało ? 
Oby dwaj bladzi jak ściana. 
Gdy wrócili do domu , Lucyna strasznie płakała, mama się pyta.
- Co się stało?
- Jestem w ciąży (płacz)
- Jak to? Nie uważaliście?
- Uważaliśmy (płacz)
- Nie płacz córuniu to wspaniałe!
- Ale szkoła , Ja chcę się dalej uczyć
- Oj córciu.
Nagle do domu weszła roześmiana Ola z Oskarem.
- Już jesteśmy!
- Co takie grobowe miny? Zapytał Oskar.
- Twoja siostra jest w ciąży
- Co?! Hahahahahaha. 
- To nie jest śmieszne matole
Minęły 4 godziny. Lcyna przyglądała się ciężarnej Oli i Oskarowi jak czule obejmował brzuch Oli. Ehh Oskar widać nie jest takim 
smarkiem na jakiego wyglądał, mówiła do siebie Lucyna.
- Bu! Krzykną Grzegorz.
- A, nie strasz Mnie kochanie
- Co taka grobowa mina?
- Będziesz ojcem
- Wiem , przecież to nic strasznego
- Ale
- Co ale ? Będziemy mieli dziecko to piękne.
- Ehh... 
I tak minęło lato bez żadnych problemów , Lucynie urósł brzuszek z czego nie była zadowolona ;) 
Agatka była zadowolona , że będą małe dzieci w domu, nie mogła się doczekać , Ola i Lucyna zaprzyjaźniły się nawet bardzo.




Sobota...

- Mamo ? Dzwonił Grzegorz? 
- Nie . czemu pytasz?
- Spóźnia się , strasznie się martwię.
3 godziny później , dwóch policjantów puka do drzwi.
- Witam panie, czy tu mieszka Pani Lucyna Dokson?
- Tak
- Mamy przykrą wiadomość , Pan Grzegorz Fox miał wypadek.

Co będzie z Grzegorzem i ich dzieckiem? Jak to wpłynie na rodzinę? Co zrobi Lucyna? Czy Ola urodzi dziecko?
Part 7 już wkrótce , zapraszam! ;**

piątek, 29 marca 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku V

 - Agatko! Agatko! Krzyczała Lucyna ze łzami w oczach.
- Obudź się Agatko! 
Mama zadzwoniła po karetkę, w tym czasie Agatka na resztkach sił  powiedziała
- Dawid... Mateusz... Pomóż 
- Agatko!
Dziewczynka straciła przytomność , przyjechała karetka zabrali małą i zawieźli do szpitala. Lucyna dwa dni pod rząd nie spała, czekała aż będzie mogła odwiedzić małą i zadawała sobie pytanie, dlaczego Agatka była w takim stanie? i co do tego ma Dawid? 
2 dni później... 
- Agatka! Podbiegła Lucyna do łóżka szpitalnego , w pokoju numer 13, na oddziale dziecięcym, jak na oddział dziecięcy było tam ponuro i strasznie , mała też była jakaś inna, taka bez życia.
- Lucysia. Dawid ... Mateusz... Pomóż 
- Ale co się stało?
- Dawid płakał... Mateusz... Bajoro. On był taki smutny.
- Mamo! Masz numer do cioci Marioli? 
- Tak córeczko, proszę.
Mama od Lucynki została z Agatką w sali, a dziewczyna opuściła pokój, by wykonać telefon.
- tuuuu ... tuuuu... Halo?
- Hej ciociu , tu Ja . Lucyna
- O cześć Lucynko
- Ciociu, mogła bym do Ciebie przyjechać na weekend?
- Jak rodzice się zgodzą, to oczywiście możesz przyjechać. Ale co takiego sprowadza Cię do Mnie?
- A tak odpocząć, od zgiełku miejskiego
- Dobrze. 
Dziewczyna rozłączyła się i zobaczyła jedną wiadomość , to zatroskany chłopak Lucyny , Grzegorz ... Nim zdążyła przeczytać wiadomość, zadzwonił telefon
- Halo! Halo! Kochanie jesteś tam?!
- Tak spokojnie. Coś się stało ?
- Tak strasznie się martwiłem , że nie odbierasz 
- Już dobrze, wszystko w porządku, jestem z mamą u Agatki
- A u niej ?
- Tak wraca do zdrowia
- To dobrze. Kochanie obiecaj Mi , że jak dojedziesz do domu to zadzwonisz?
- Tak oczywiście 
- A nie będziesz miała nic przeciw, jeżeli wpadnę do Ciebie na chwilę ?
- Dobrze kochanie, a teraz muszę już kończyć. Kocham Cię ;* do zobaczenia.
- No papa i uważaj na siebie. Nie przeżył bym, jeżeli Tobie by coś się stało. Pa! ;*
Grzegorz rozłączył się , Lucyna schowała komórkę i wbiegła z powrotem do sali.
- Agatko powiedz, skąd się tu wzięłaś. Wypytywała mama Lucyny.
- Proszę pani ?
- Tak?
- A mogę porozmawiać z Lucynką sama?
- Oczywiście dziecinko. Przy okazji, pójdę kupić coś do picia. 
- To mów Agatko co się stało.
- To było kilka minut po Twoim wyjeździe. Dawid płakał nad bajorem , Mateuszowi zrobiło się strasznie smutno , że płacze, podszedł , chciał tylko porozmawiać , a Dawid nakrzyczał na niego strasznie ( płacz ). Mateusz pobiegł powiedzieć to Dżasperowi... I on ... on ( płacz ) wepchną Dawida do wody i nie chciał go wypuścić , jak Ja przyszłam zaczęłam krzyczeć, Dżasper znikną w lesie , pomogłam wyjść Dawidowi i starałam nakłonić go, do przeproszenia Mateusza , ale on nie chciała ( płacz ) 
- Nie płacz Agatko. 
- Ale nie rozumiesz, Dawidowi grozi nie bezpieczeństwo.
- Powiedz Mi jeszcze tylko, dlaczego byłaś tak wycieńczona i skąd się tu wzięłaś?
- Na początku jechałam takim dużym autobusem, ale nie miałam biletu i musiałam wysiąść , nie wiem gdzie byłam i jeszcze Dża...
Mała dziewczynka nie zdążyła dokończyć słowa i zamilkła jak by coś zabraniało jej wykrztusić słowa, pobladła, jej oddech zaczął przyśpieszać, Lucyna zaczęła wołać pomoc , po chwili przybiegły pielęgniarki , które były w pobliżu, kazały opuścić salę, gdyż stan dziewczynki był bardzo niestabilny , Lucyna wyszła usiadła na krześle i czekała na mamę , po powrocie Pani Beaty , obie wsiadły w do samochodu i zaczęły kierować się w kierunku osiedla, na którym mieszkały.
- Córeczko, czemu nic nie mówisz?
- Myślę mamusiu
- Ehh... nie martw się, z Agatką wszystko będzie w porządku.
- Dobrze mamo , a właśnie... będę mogła jechać do cioci jutro ? 
- Jutro ? 
- Tak , chcę odpocząć
- Dobrze kochanie, jutro tata Cię zawiezie.
- Dobrze.
Resztę drogi przejechały w milczeniu, doszły do domu , mama poszła porozmawiać z tatą o jutrzejszym wyjeździe, a Lucyna zaczęła się pakować , gdy nagle jej się przypomniało , że miała poinformować swojego chłopaka o jej powrocie.
- Tuuut... Tuuut... Hallo?
- No cześć kochanie tu Lucyna, możesz do Mnie przyjść?
- Oczywiście. Chłopak natychmiastowo się rozłączył.
Nie minęło 5 minut, a Grzegorz stał pod drzwiami Lucyny.
- Cześć !   Krzykną uradowany Grzesiu, wpadając w ramiona ukochanej.
- Hej ! 
Lucyna wraz z chłopakiem weszli do jej pokoju i rozmawiali.
- Przepraszam kochanie , że jestem ostatnio taka nie rozgarnięta, mam tyle na głowie ehhh...
- Rozumiem kochanie , to nie Twoja wina, powinnaś odpocząć
- Wiem, jutro jadę do ciotki i wracam pojutrze wieczorem
- Dobrze. Ale obiecaj Mi jedno , że jak wrócisz już tym wieczorem to wpadniesz do mnie ?
- Dobrze, a mogę wiedzieć czemu ?
- Tak. Moich rodziców nie ma , może Twoi zgodzili by się abyś została u Mnie na noc , obejrzeliśmy by jakiś film i w ogóle.
- Dobrze , ale przecież, w poniedziałek jest szkoła
- To co , rzeczy możesz zabrać do Mnie i z rana odprowadzę Cię do szkoły , nie martw się, wszystko będzie w porządku.
- Dobrze, to poczekaj Ja jeszcze wezmę kilka rzeczy z łazienki.
Dziewczyna spakowała się, wróciła do pokoju i rozmawiali tak godzinami , zrobiło się późno , ciemno , Pani Beata kazała wrazać Grzegorzowi do domu, aby rodzice się nie martwili. Grzegorz ubrał się, pożegnał ze swoją dziewczyną, jak należy, i pomaszerował do domu. Lucyna poszła spać, na nazajutrz dziewczyna wstała z samego rana, ubrała się i pojechali z tatą do cioci Marioli.
- Córciu, co Cię tak nagle wzięło aby jechać do cioci , o ile pamiętam, nie przepadasz za nią?
- Wiem , ale Ja chcę pochodzić , pospacerować na świeżym powietrzu , odpocząć przed poniedziałkową szkoła.
- Aha, dobrze, rozumiem.
Lucyna po chwili zasnęła i obudziła się dopiero na miejscu , ciocia Mariola przywitała ją jak zawszę ciepło, Lucyna wzięła torby i weszła do pokoju rozmyślając. "Ehhh... nie mogłam mu powiedzieć, po co na prawdę tu przyjechałam, przecież by Mi nie uwierzył ... Tato, muszę przekonać syna sąsiadów do przeproszenia ducha, nie ujął by Mnie, że jestem nienormalna" 
Dziewczyna była już gotowa do wyjścia, wybiegła na podwórze, kierowała się w stronę domku sąsiadów , podeszła do drzwi i mocno zapukała swoimi drobnymi rękami o mocne, dębowe drzwi.
Otworzyła Pani Urszula , mama Dawida.
- Dzień dobry.
- O... dzień dobry drogie dziecko.
- Jest może Dawid?
- O , jest . Ale wejdź, jest chory, lepiej żeby nie wychodził.
- Dobrze. 
Dziewczyna weszła , zdjęła buty i pomaszerowała do góry. Ehh pokój Dawida, zawszę mnóstwo dziwnych i ostrych przedmiotów.
- Cześć Flippy! 
- Cześć Piękna (kaszel) 
- Wiem co się stało, dlaczego powiedz Mi, dlaczego płakałeś?
- Przypomniał Mi się tata. Skłamał
- To dlatego nakrzyczałeś na Mateusza? Przecież to jeszcze dziecko, wiesz co może zrobić 
- No i co! . Krzykną poirytowanym, zachrypniętym głosem. Lucyna posmutniała.
- Chyba nie będę przepraszać smarka, za to , że się wtrąca w nie Swoje sprawy , nie rozumiał , że chciałem zostać sam!?
- No ale. Przecież to dziecko! Zrobiło mu się przykro , i przez Twoją wielką dumę, teraz będziesz cierpieć!
- Nie przeproszę go, chodź by miał bym wylądować w grobie!
- Uparty!
Lucyna wkurzyła się , wstała z małego fotela stojące w drugim końcu pokoju i chciała podejść nerwowo do łóżka, na którym leżał Flippy i porządnie na niego nakrzyczeć, lecz powinęła jej się noga i wylądowała na łóżku Flippiego
- Ha! Ty niezdaro Moja
- Nie jestem nie...
Lucyna zaczerwieniła się , gdyż jej twarz była tak blisko twarzy Flippiego, szybko wstała, ustała obok łóżka.
- Flippy proszę Cię! Przeproś go, dla własnego dobra
- Nie będę smarka przepraszać! Krzyczał.
Dawid wstał, podszedł do dziewczyny i spytał patrząc jej się prosto w oczy.
- Dlaczego Ci tak zależy ? Żebym go przeprosił ? Przecież to bajoro, to tylko wypadek , mały wypadek.
- Tak. Jasne. Jakiś "Dżasper" kolega Mateuszka chcę Cię zabić, tylko w tedy powstrzymała go Agatka , Agatka , która teraz leży u nas, w pobliskim szpitalu!
- Ale ... Jja .. nie wiedziałem. 
- To teraz wiesz!!! Wrzasnęła Lucyna
- Ale Ja nie wiem jak mam go przeprosić, nie widziałem go od kont... od kont na niego nakrzyczałem.
- Jaki z ciebie głu...
Dziewczynie, słowo zostało przerwane w pół, dlatego iż Flippy Ją pocałował .
Dziewczyna odskoczyła od chłopaka, który został potraktowany siarczystym policzkiem
- Ale... Lucyna
- Co Lucyna ?! 
- Myślałem , że ...
- Co myślałeś?! Zwariowałeś ?! Ja z kimś jestem!
- Ale... Flippy nagle zrobił się blady , blady niczym ściana.
- Jesteś idiotą! Bezczelnym dupkiem! Jak mogłeś!
- Ja Cie Kocham! 
- Ale Ja Ciebie Nie! Kocham Grzegorza!
Rozmowa, na temat przeprosin ducha , skończyła się na kłótni.
- Byłeś Moim przyjacielem! Jak mogłeś?! (płacz) Ja Ci ufałam!
- Alee. Flippy nie umiał wydusić z siebie słowa.
- Nienawidzę Cię!!! Nienawidzę!!!
Po tych słowach, dziewczyna wyszła z pokoju , zdążyła zamknąć drzwi, gdy nagle usłyszała krzyk i delikatny łomot.
Wbiegła do pokoju zobaczyła otwarte okno , podbiegła delikatnie się wychyliła i zobaczyła chłopaka nabitego na pal. Zrzucił się z okna , nie umiał sobie wybaczyć, tego jednego pocałunku, pech chciał , że był tam ten pal do , którego przywiązywali psa. 
Dziewczyna pobladła i rozpłakała się. Krzycząc 
- Pomocy!!!! Nieee !!! Tylko Nie Tooo!!! ( paniczny płacz ) Pomocyyy!!!
Po chwili, do góry wbiegł ojczym Dawida 
- Co się stało ? 
- Ppproszę Pppana (Jąkała się) Dawidd.. on, on tam za oknem , niech pan Mu pomoże 
- Co ?! 
Ojczym Dawida wychylił się i zobaczył chłopca nabitego na pal
- Jezu ! dziewczyno! 
Zbiegł na dół , dziewczyna padła na kolana i płakała , nie to nie był płacz, to było coś o wiele gorszego, nie do określenia. 
Za chwilę na miejscu , po telefonie matki Dawida , była karetka , ale niestety , Dawid zmarł. 
Dziewczyna zamknęła się w pokoju, w domu swojej ciotki, siedząc w koncie pokoju , płacząc , nie chciała dopuścić do Siebie myśli , że to się stało na prawdę , że to jej wina. Dziewczyna, jąkając się w słuchawkę błagała tatę , żeby jak najszybciej po nią przyjechał, aby Ją z tamtą zabrali. Dziewczyna była spanikowana , cały czas płakała, a zostaje jej jeszcze rozmowa z policją , dwóch policjantów stało i rozmawiało z ciotką Lucyny, zrozumieli , że dziewczyna jest w szoku, ale musieli Ją przesłuchać, dali jej dzień.
Po 2 godzinach przyjechali rodzice , roztrzęsiona córka wbiegła w ramiona mamy krzycząc 
- Mamo! Powiedz , że to nie Ja! (trzęsie się i płacze) Błagam! Mamo ! Jja..
- Córeczko spokojnie , wszystko będzie dobrze.
- Nic nie będzie dobrze! On nie żyje! I to Moja wina!
- Córeczko... nie mów tak. 
- A jja! mamoo ! błagam!
Lucyna błagała i prosiła, była w szoku, krzyczała. Dopiero gdy lekarz podał jej środki na uspokojenie , gdyż innego wyjścia nie było , dziewczyna się uspokoiła , wsiadła do samochodu i czekała na rodziców , którzy rozmawiali z dwójką funkcjonariuszy. Po chwili rodzice weszli do samochodu i odjechali , Lucynie, po dosyć dużej dawce środków uspakajających, udało się zasnąć.



Co stanie się z małą Agatką? , Jak przeżyje Lucyna śmierć Dawida i czy będzie to miało jakiś wpływ na jej związek z Grzegorzem? co będzie z duchem Mateuszem i Dżasperem? dowiecie się w następnej części ! zapraszam! 





Dżasper wiek nieznany
pochodzenie nieznane
Mateusz uważa go za swojego
wuja, gdyż po śmierci
Mateusz czuł się samotny
pośród duchów, duchy po
śmierci te , które zostają
na ziemi są skazane
na tłuczkę, a Dżasper
się nim zaopiekował, jak własnym synem. 
Ta kobieta w siwych włosach to
matka Dawida
Pani Urszula ma 40 lat
Na tym zdjęciu była taka szczęsliwa
najpierw mąż teraz syn ehh..
Ojczym Dawida . Pan Tomasz
Jest niezbyt miły. Ma 41 lat i
nie wiem czym się zajmuję
to raczej dziwny typ, a raczej
zawszę podejrzany , ożenił się z
Panią Urszulą 4 lata po śmierci jej
męża.


Prawdziwy ojciec Flippiego (Dawida)
Zginą w wypadku samochodowym,
obecnie miał by 39 lat , był o rok młodszy
od Pani Urszuli ale byli tak dobraną parą.
Wszyscy uwielbiali Pana Olka
kazał do Siebie mówić po imieniu nawet
dzieciom, był przyjazny , i zabójczo przystojny
Pani Urszula bardzo przeżyła śmierć męża, a
sprawca wypadku nigdy nie został schwytany,
Dawid miał w tedy tylko 10 lat.

czwartek, 28 marca 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku IV

I znowu wracamy na bloki ehh... To, co wydarzyło się wczoraj, nie daje Mi spokoju... Biedny chłopiec, ale za kilka chwil dojedziemy, spotkam się z Zosią i zaraz się zrelaksuję. 
Rodzinka Doksonów jechała jeszcze tak z 15 minut i znaleźli się pod blokiem. Zaraz dostała masę sms ' ów od Zosi i dlaczego nie mogła się dodzwonić, zapomniałam, na tym górskim zadupiu nie ma zasięgu. Ah. nagle widzę biegnie w moją stronę Zosia, a za nią Grzegorz, tak szybko się zakolegowali? a mniejsza.
- Cześć Zośka !
- Cześć Lucyś , cześć Lucynoo !
- Hej Grzesiu.
Wyglądało normalnie, jak zawszę, ale Lucyna jeszcze nie wiedziała co się kroi.
- Lucynka, mam dla Ciebie niespodziankę , ale musisz już teraz się zgodzić
- No dobrze, zgadzam się, ale o co chodzi? 
- No to jesteście umówieni na 18:00 w parku, na kościuszkach.
- Alee. 
- Żadnych ale Lucyś :) 
- Dobrze. 
Grzegorz się tylko tajemniczo uśmiechał, po chwili Moja mama rzuciła do Mnie , że torba mi się rozpięła i wszystkie moje staniki i majtki leżą przed samochodem , zrobiło Mi się strasznie głupio i myślałam , że się zapadnę pod ziemię. Lucyna pobiegła do samochodu, pozbierała bieliznę i czerwona pobiegła do swojej klatki, po chwili siedziała w swoim pokoju, na przeciw wielkiego plakatu zakochanej pary na tle Paryża, dziewczyna kompletnie nie wiedziała, co na siebie włożyć, jak się umalować i jak upiąć włosy ... 
Po 2 godzinach robienia bałaganu w pokoju, była już gotowa wyszła i kierowała się w stronę parku, gdy nagle przed oczami miała małego chłopca , który wołał o pomoc zrobiło jej się słabo i strasznie się wystraszyła, nie mal rozpłakała. 
- Bu !
Dziewczyna poskoczyła.
- Nie bój się, to tylko Ja Grzegorz. 
- Uff... Cześć. 
Odwróciła się odruchowo i mocno przytuliła Grzegorza. 
- To gdzie idziemy? Zapytał chłopak.
- No przejść się, do parku. Możemy iść tam na górę, gdzie pięknie widać całe przedmieścia.
- Dobrze, to idziemy.
Grzegorz wraz z Lucyną poszli na romantyczny spacer , Lucyna się śmiała, wygłupiała wraz z Grzegorzem , dużo ich łączyło , ujmę to tak , pasowali do siebie jak dwie krople wody byli po prostu dla siebie stworzeni. Gdy doszli już na samą górę usiedli Lucyna przytuliła się do Grzegorza i tak siedzieli i rozmawiali.
- To Lucysia, co jeszcze powiesz? zmęczona?
- Trochę :) 
Nagle, Lucynie zakręciło się w głowie i zamiast pięknego widoku widziała topiącego się chłopca, krzyczącego , wołającego o pomoc i starszego mężczyznę, próbującego go ratować, to było straszne aż pociekły jej słone łzy, była przerażona, Grzegorz spanikowany przytulił Ją mocniej
- Co się stało ?
- Nie dobrze Mi się zrobiło i coś Mi się przy...
Nim zdążyła dokończyć, usta zamkną Grzegorz, gorącym pocałunkiem.
- Lucyna muszę Ci powiedzieć, że od kont Cię zobaczyłem, to myślę tylko o Tobie, z Zosią spotkałem się dwa razy i ona Mi o Tobie powiedziała tyle rzeczy, i miała rację jesteś cudowna , śliczna , urocza, po prostu IDEALNA.
- Jja.. 
Lucyna nie umiała wykrztusić z siebie słowa.
- Kocham Cię Lucyna
- Ja Ciebie też ... 
Po 20 minutach...
- Lucynka, może powinniśmy już wracać ? 
- No tak, już jest późno 
Para wstała, trzymając się za ręce, po woli szli w dół parku , dziewczyna była w niebo wzięta, nie myślała o niczym innym, jak o swoim kochanym. 
10 minut później byli już pod blokiem, żegnają się i żegnają ale się pożegnać nie umieją, gdy nagle dzwoni mama
- Córeczko gdzie jesteś?
- Już pod klatką 
- Mogła byś przyjść, jakaś mała dziewczynka mówi, że cię zna i musi z tobą porozmawiać.
- Ym? dziewczynka? 
- Tak.
- Już idę. 
Lucyna rozłączyła się. I zrobiła zdziwioną minę.
- To kochanie Ja idę 
- Dobrze. Kocham Cię 
- Ja Ciebie też 
Zakończyli to pocałunkiem i się rozstali. Dziewczyna pobiegła schodami na 8 piętro, pod numer 28, wbiegła do mieszkania i zobaczyła małą Agatkę.
- Lucysiu Proszę pomóż ! Agatka zmęczona spadła, prosto w ramiona Lucyny. 



     CDN...

Miłość Od Pierwszego Upadku III

Mała dziewczynka, z lśniącymi dużymi oczami. Chciałam tylko podejść i zapytać się czy nic, jej się nie stało i gdzie, tak nagle znikła. Nim zdążyłam podejść do dziewczynki , ta wtulała się w ciocię Mariolę, a na dziś nie chciałam już konfrontacji z ciotką, więc jak najszybciej udałam się na górę. Stary pusty pokój na 1 piętrze, na końcu korytarza, wyjęłam z torby szczoteczkę , szampon , odżywkę, dwa ręczniki i moją ulubioną piżamę z krówką, pomaszerowałam do łazienki , oczywiście była już zajęta przez dziewczynę mojego drogiego brata. Puk puk!
- Ola pośpiesz się!
- Chwileczka!
Chwileczka, chwileczka... gdy wchodziłam do pokoju, 30 minut temu, też była chwileczka. 
- Już, już. Nie miałaś po co się tak bulwersować. 
- Ola?
- Tak?
- Gdzie Ty dziś śpisz?
- Z Twoim Oskarkiem.
- Co?!
- No z Oskarem. A Co?
- Nic, nic. Dobranoc. 
- Dzięki , wzajemnie. 
Razem? ta dwójka, ah. i że mama na to nic , przecież Oskar to smarkacz i nie wiadomo, co przyjdzie im do głowy. 
Lucyna rozebrała się i w końcu mogła odprężyć się pod gorącym prysznicem.
15 minut później...
Dziewczyna, patrząc w lustro zauważyła odciśniętą łapę, na lewej łopatce. Wystraszona pomyślała skąd to ? 
Dziewczyna szybko się ubrała i wybiegła z łazienki do pokoju, rzucając, zanim zamknęła drzwi, głośne 
- DOBRANOC!
Z dołu i z pokoju obok, dostała odpowiedź :
- Dobranoc! 
I zamknęła drzwi za sobą. Patrząc się w sufit rozmyślała.
Może Flippy to zrobił ? ale nie , przecież on ma większe ręce , przecież to dziecięca ręka, nagle walną piorun rozpętała się burza. No tylko tego brakowało, powiedziała do siebie Lucyna, teraz to na pewno zasnę. Minęło jeszcze jakieś 10 minutek rozmyślania i po dniu pełnym wrażeń, Lucyna zasnęła. Bam, stuk !!! puk! 
- Hyy! co się stało ?! 
Krzyknęła do siebie Lucyna. Okno od jej pokoju samo się otworzyło. Dziewczyna tłumaczyła sobie kurczowo , że to wiatr , ale i tak była przerażona. Wyszła powoli z pokoju, sprawdzając pokój brata , rodziców oraz ciotki. Eh to tylko wiatr , powtarzała. Po chwili, dziewczyna wróciła do pokoju i wpatrywała się w okno, w gałęzie , które znowu pukają w okno, w obdarty dach stodoły, oblewany deszczem. Patrząc tak zasnęła, obudziła się dopiero dnia następnego. 
- Lucynka! Lucyna! 
- Uch ? 
- Wstawaj , wstawaj! 
- Ola, czemu mnie tak wcześnie budzisz?
- Ten Chłopak z sąsiedztwa jest na dole!
- Tak?!
Lucyna natychmiastowo wybiegła z pokoju i wbiegła do łazienki, chwila moment i była ubrana i wyszykowana, wybiegła z łazienki i potykając się nogę o nogę, spadła ze schodów, wystraszony Flippy podbiegł krzycząc
- Lucyna! Piękna! Nic Ci nie jest?
- (Kaszel) nie , w porządku.
- Ty Moja łamago ;*
- Nie jestem łamagą 
- Dobrze , dobrze. 
- Coś się stało , że tak wcześnie wpadłeś?
- W sumie tak, ale porozmawiamy na osobności.
Po tych słowach, Lucynka złapała Flippiego za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju.
- To Twój pokój zapytał chłopak?
- Tak, straszny nie?
- No w sumie :P nie boisz się sama tu spać ?
- No trochę. A teraz mów co się stało?
- Pamiętasz tą dziewczynkę, co widzieliśmy ją na polanie, co Spark ją gonił prawda?
- Tak pamiętam, była u mojej ciotki wczoraj , po jej zachowaniu wyglądała jak by dobrze znała tą małą.
- Ah tak. Wczoraj wieczorem właśnie widziałem jak wychodziła , cały czas śledziłem ją wzrokiem i nagle coś z lasu wybiegło jej na przeciw , wzięło na ręce i zniknęli w gąszczu lasu. 
- Co?! To straszne. 
- Dla mnie, było to trochę dziwne. Muszę sprawdzić, co to było.
- Po co ? to nie twoja sprawa? 
- Ale jestem ciekawy , musisz się przyzwyczaić , że lubię wpychać nosa, w nieswoje sprawy :p
- Dobrze, ale pod warunkiem , że idę z tobą.
- Dobrze piękna ;*
Dziewczyna wzięła swoją podręczną torbę , wzięła kurtkę letnią i zeszli na dół, Lucyna wykrzyczała 
- Mamo wychodzę !
- Weź Sparka
- Nie dziś !
- No dobrze. Uważaj na siebie słonko ! ;*
Wybiegli z mieszkania i popędzili w stronę lasu, na skraju zawiało nieprzyjemnym chłodem.
- Boję się.
- Nie musiałaś iść piękna
- Ale samego Cię nie puszczę
- To idziemy
Dziewczyna kurczowo złapała Flippiego za rękę i weszli do lasu.
Ciemno , drzewa zaćmiewają słońce ,  jest tak ponuro i strasznie. Idą i idą tak dłużej, przez jakieś 30 min i nic. Nagle coś się poruszyło zaszumiało , Lucyna wzdrygnęła.
Coś stało za nim , lecz nie zauważyli ... Szli tak jeszcze 5 minut, aż Flippy powiedział , że coś słyszy odwrócili się, a za nimi stała mała dziewczynka, ta z polanki.
- Hej mała. Mówi cicho i nieśmiele Lucynka.
- Mała , jak masz na imię? 
- A ... Agataa. Powiedziała cichym i nieśmiałym głosem.
- Ile masz lat ? 
- 5
- Co robisz sama, w środku lasu? 
- Nie jestem sama
- Jak to?
- Jest ze mną mój przyjaciel
- Gdzie jest ? nie widzimy go.
- Tutaj. Pokaż się Mateusz. Nie wstydź się.
Nagle za plecami dziewczynki, zaczęła formować się z obłoków coraz jaśniejszych obłoków , postać małego chłopca. Flippy i Lucyna byli przerażeni. 
- Tak. odezwał się jakiś głos szeptem. 
 Był to mały chłopiec, mniej więcej w wieku Agatki, usiadł na konarach dalej i przyglądał się uważnie Lucynie , która wpatrywała się w Agatę, nie zwracali na niego uwagi.
- Agatko , skąd On się wziął ? ile ma lat? 
- 23 lata. Nie pamięta, jak to się stało , że jest duchem, powiedział Mi , że pamięta jak miał 6 lat i był z tatą nad jeziorkiem i było mu strasznie zimno, była zima. 
- A to straszne. Lucynka rozpłakała się i popatrzała na siedzącego nie opodal ducha.
- Lucyś nie płacz.  Powiedział Flippy.
Nagle, chłopiec pojawił się koło Agatki , szepną jej coś do ucha i zniknęli oby dwoje.
- Flippy, gdzie oni zniknęli? 
- Nie wiem. Cała się trzęsiesz , chodź wracamy. Jutro wracasz do domu, musisz się opanować.
- Dobrze.
Flippy objął Lucyne i pomaszerowali w stronę wyjścia
40 minut później...
Dotarli do domu , Lucyna cała się dalej trzęsła.
- Ja dziś nie zasnę , boję się. Ciekły jej po policzkach łzy.
Bawiliśmy się tam, gdzie zginą ten chłopiec , to straszne.
- Nie bój się. Mam pomysł, idź do domu. A Ja coś wymyślę.
Dziewczyna posłuchała się przyjaciela i poszła do domu , przebrała się i weszła do swojego pokoju . usiadła i zaczęła słuchać mp3, nagle, zaczęło coś przerywać popatrzała na okno , a tam widziała twarz chłopca, wzdrygnęła się i w tym samym momencie, do pokoju wszedł Flippy. 
- Dziś śpię tutaj , u ciebie w pokoju.
- Tak ? ale jak? oni?
- Zgodzili się, spokojnie , będę spał na podłodze. 
- Ale
- Już nie aluj mi tu. Połóż się, Ja zrobię to samo i będzie dobrze.
- Dobrze. A powiesz Mi w końcu, jak masz na imię ?
- Tak , przepraszam. Dawid. Powiedział chłopak. 
- A więc Dawid, życzę miłej nocy 
Powiedziała to i zasnęła, dziw, ale przespała całą noc aż do rana. 
Poranek...
Obudził Ją Dawid, sprowadził na dół , dopilnował , żeby wszystko spakowała , zjadła śniadanie. 
Gdy Lucyna była już w aucie pożegnali się z Flippym i odjechali. Dawid odwrócił się na pięcie i rozpłakał, mówiąc do siebie " Kocham Cię Lucyna, ale jestem zbyt słaby aby Ci to powiedzieć " . 
Biedny Flippy. Rozpłakany, usiadł nad strumykiem i wspominał momenty z Lucyną.



          CDN...

Bohaterowie... 
Mateusz. Zmarł 17lat temu w
wieku 6 lat.
Był z tatą na spacerze, wpadł
na lud pośliznął się i wpadł do
wody, Ojciec nie dał rady
go uratować. Jest przyjacielem
tajemniczej Agaty.




Miłość Od Pierwszego Upadku II

Lucyna wpadła do domu, rodzice byli już ubrani i wyszykowani, Oskar siedział znudzony na schodach, słuchając muzyki i przytulając Ole.
- Mamo Ola z nami jedzie ?
- Tak
- Ahhh.. 
Lucyna nie chętnie poszła do pokoju spakować rzeczy, gdyż mieli zostać tam na 3dni. Dziewczyna nie była z tego powodu zadowolona.
- Ej siostra rusz się !
- Dla Ciebie?
- Tak
- To zejdę za jakąś godzinkę ! jak dla Ciebie :p
- Haha, bardzo śmieszne -,-
Dziewczyna spakowała się i zeszła na dół, wsiedli do auta i ruszyli. Dziewczyna zamyślona patrzała przez okno, przed oczami miała tylko twarz Grzegorza, słyszała tylko jego głos, nim zauważyła, cała 2 godzinna podróż minęła.
- Córeczko! 
- Hym? (podskoczyła)
- Już jesteśmy na miejscu :), przestań myśleć o niebieskich migdałach i pomóż wnieść torby do domu. Ciotka Mariola była nie zbyt wysoką kobietą, w wieku 39 lat , 40 w tym roku, mieszkała wysoko w górach, w ciemnym i strasznym lesie, zawsze spała w pokoju na górze, łóżko na przeciw okna eh. chyba nic gorszego nie może być , na przeciw okna, stoi wielka stodoła i widać naderwany dach przez okno , gałęzie starego dębu uderzały o okno co noc , co jeden silniejszy podmuch wiatru , jedyny, z tego co jest normalne, to syn sąsiada, wołają do niego Flippy, nie wiem dlaczego ale jeszcze nie miałam okazji poznać jego imienia, wysoki zabawny a za razem poważny młodzieniec. Ciocia zawszę próbowała coś zrobić, aby nas do siebie zbliżyć ale nigdy jej nie wychodziło , właśnie dlatego nie lubię jeździć do cioci , wiecznie ten sam temat i straszne noce i ten las, niesamowicie się boję, a zawsze jestem w pokoju sama, niestety. 
- Lucysia! Jak tyś urosła! daj się przytulić cioteczce :) 
- Ciocia, w ogóle się nie starzejesz.
- Lucynka trochę grzeczniej 
- Mówiłam , że nie chcę tu przyjeżdżać 
- Oj Lucynka zawszę taka grymaśna, uśmiechnij się słonko. :)
- Siostra, weź nie narzekaj znowu.
- A dajcie Mi wszyscy święty spokój! 
Lucyna, z grymasem na twarzy, zaniosła swoją torbę to tego same opuszczonego pokoju , który doprowadzał ją do ciarek , które nieznośnie przechodziły jej po plecach. Zaraz otworzyłam okno, zawszę od kont pamiętam, gdy przychodziłam było tam nieznośnie duszno, śmierdziało stęchlizną , stary drewniany dom, gdzieś daleko w górach, i ten przeklęty las. Otworzyłam okno i wyjrzałam na zewnątrz , za oknem stał uśmiechnięty Flippy , zaraz wywołał uśmiech na mojej twarzy. 
- Cześć Piękna!
- Hej! 
- Wyjdziesz? Przecież jest taka ładna pogoda!
- Oczywiście , stęskniłam się !
- Ja też :) a teraz złaź , tylko nie bierz tego swojego dziwacznego brata , jakoś nie przepadam za nim.
- Spokojnie jest teraz ze swoją dziewczyną, pupilek mamusi ubłagał , żeby mogła jechać z nami.
- Aha to dobrze. 
Po chwili do pokoju weszła mama i poprosiła córkę o to aby przynajmniej tym razem, była wyrozumiała i miła dla ciotki, po chwili...
- Mamo mogę wyjść na spacer? 
- Sama?
- Nie z chłopcem z sąsiectwa
- To weź sparka
- No dobra.
Spark, wielki, śmierdzący wilczur mojej ciotki, zawsze mnie ciągnie , a ta wielka smycz , którą jest gruba i szorstka lina, przez , którą zawsze miałam poobcierane nadgarstki. 
Dziewczynka bez namysłów wzięła torbę w , której miała najpotrzebniejsze rzeczy, zbiegła na dół , pocałowała mamę w policzek i wybiegła na podwórze, wbiegając Flippy 'emu w ramiona.
- Jesteś jeszcze ładniejsza niż ostatnio
- Oj weź nie przesadzaj.
- Ja przesadzać. Lucysia :)
- Musimy wziąć Sparka
- To świetnie! Uwielbiam tego pieszczocha. 
- A Ja nie
- Oj weź , mam pomysł, chodź zabierzemy go nad strumyk i wykąpiemy.
- Dobry pomysł , przynajmniej będzie mniej capił
- Oj weź. :)
Dziewczyna wypuściła psa z kojca , który od razu na nią naskoczył, odbijając swoje brudne łapy na bialuśkiej bluzie.
- O niee!
- To tylko bluza wypierze się.
Było ciepło , w gruncie rzeczy nie była jej potrzebna bluza, więc zostawiła ją w przedpokoju w domu swojej ciotki. Zapięła sparka na grubą linę , która robiła za smycz i poszli, chłopak jak zawszę rozbawiał Lucynę , zawszę czuła się przy nim wspaniale, zero zmartwień to pewnie dlatego zapominała spytać się o imię. Gdy dotarli nad strumyk przystanęli na chwilę, spuścili sparka , żeby sobie pobiegał a oni mogli spokojnie porozmawiać, bez podsłuchującej ciotki Lucyny. 
- Flippy 
- Tak ?
- Jak masz tak na prawdę na imię?
- Daw...
Nie zdążył dokończyć i zobaczył jak spark goni małą dziewczynkę.
- Spark! Spark! zostaw!
- Nie dobry Spark! do nogi!
Zdyszany pies przybiegł, ale małej dziewczynki już nie było.
- Dziwne, przecież przed chwilą jeszcze tu była, a nie miała się przecież gdzie schować.
- No nie, a nie ważne, chodź wykąpiemy sparka.
To było dziwne, gdyż była to rozległa polana i góra z , której ciekła  orzeźwiająca woda do małego bajorka. Zaczęli kąpać sparka. Lucyna zaszła chłopca od tyłu i chlust! zimną wodą po plecach.
- A Masz!
- za co ? :p
- za to , że jesteś taki fajny
- Aha, ciekawe 
I tak bawili się i wygłupiali , kończąc, byli chyba bardziej przemoknięci niż Spark. Przemoczona Lucyna, wraz z Flippym usiedli i zaczęli rozmawiać.
- Ehh.  westchnęła Lucyna
- Coś się stało? 
- No tak , dziś zanim tu przyjechałam, poznałam takiego chłopaka , cały czas o nim myślę eh. 
- Ach tak. To straszne.
- Straszne?
- Tak , że taka ładna dziewczyna, załamuję się w tak piękny dzień.
Flippy strasznie pomarkotniał , dziewczyna była tak zamyślona , że nawet nie zauważyła, kiedy zerwał się przerażający wiatr.
Spojrzała na chłopaka , a on patrzał ślepo w jeden punkt.
- Flippy!
- Uh? Tak, tak ?
- Coś się stało , że tak zmarkotniałeś?
- Ja ? nie :) zdaje Ci się.
- Może.
Lecz dziewczyna nie wiedziała , że Flippy coś do niej czuje, ale nigdy nie miał odwagi jej to powiedzieć , więc zmartwiła go myśl , że dziewczyna , zakochała się w innym.  
- Lucyś ty się trzęsiesz.
- Tak? a no fakt, wiatr się zerwał.
- Masz moją bluzę , jedyną rzecz , którą zdążyłem zostawić suchą, pod drzewem. 
- Dziękuję. Dziewczyna przytuliła się gorąco do Flippiego a u chłopaka na policzkach pokazały się rumieńce i po chwili objął zmarzniętą Lucynę.
- Lucyś. Może już wracamy?
- Dobrze.
Po chwili związali sparka i zabrali się z powrotem do domu. Gdy doszli, ciekawska ciotka widziała jak się przytulają i zaraz był gotowy niemiły temat. Gdy Lucyna weszła do środka, zobaczyła ową dziewczynkę przy stole, obok ciotki Marioli, była jakaś dziwna. 

          CDN....

Kilka bohaterów... :) 


Nieznana dziewczynka z
polanki. Wiek nieznany.

Ciocia Mariola. Lat 39. Ciocia Lucynki
i Oskara. Siostra Pani Beaty.

Flippy. Lat 18. Syn sąsiada ,
ciotki Marioli. Przyjaciel
Lucyny.