wtorek, 23 kwietnia 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku IX

- Spark! Spark!
Wołały dziewczyny wielkiego kudłatego psa.
Szły tak z kilka minut, w miejsce gdzie pierwszy raz spotkali małego duszka Mateusza. 
- Zosiu?
- Tak?
- Czemu tam idziemy?
- Nie wiem. 
- Ah.
Doszli na miejsce. Ehhh te powycinane drzewa, ludzie niszczyli lasy a to nie raz, aby budować nowe miejsca rozrywki, nie szanując wcale natury.
Na czerwonym dachu, nowo zbudowanego budynku siedziała, dziwna postać patrząca się w niebo, spokojny wiatr , rozwiewał jej włosy, piękna pogoda, słońce i ciepło, nagle dziewczyna zerwała się z dachu zrobiła obrót w powietrzu i skoczyła na przeciw dziewcząt, z bardzo dziwacznym wyrazem twarzy. 
- Kim? Kim Ty jesteś? 
Zapytała Zosia gdyż Lucyna stała wystraszona i blada bez ruchu.
- Twoim koszmarem.
Dziewczęta pobladły, lecz Zosia nie dawała za wygraną.
- Ta jasne!! Idź straszyć kogoś innego!!
- Ha! Głupia! Postraszyć ?! 
- Lucynko nie przejmuj się, to jakaś wariatka. 
Dziewczęta próbowały przejść koło kobiety, która zachowywała się kretyńsko zdaniem Zosi , lecz dziewczyna stanęła zaraz na przeciw Lucyny, poruszała się tak zwinnie i szybko , że nie dało się zauważyć jak szybko zmienia swoje położenie. 
- Och Lucyna.
Powiedziała z grymasem kobieta.
- Coś się nie wyraźnie czujemy?! Ha!
- Zostaw nas w spokoju!!!
Jasnowłosa kobieta przejechała Lucynie po brzuchu i nagle dziewczyna upadła , a postać rozpłynęła się jak we mgle.
- Lucyna! Lucyna! Co się dzieje!?
- Pomocy (kaszel) 
Lucyna strasznie kaszlała, Zosia próbowała ją podnieść lecz, na
gdy dotknęła dziewczynę w miejscu bioder poczuła coś nieprzyjemnie, ciepłego, ręka Zosi była cała we krwi.
- Lucysia!!! Ty krwawisz (płacz)
- Pomóż
- Błagam trzymaj się sprowadzę pomoc !!!
Zosia pobiegła w las. Lucyna resztkami sił odwróciła się na plecy i patrzała w niebo, myśląc , że to jej ostatnie chwile. Mówiąc wciąż do Siebie, prowadząc nieustanny monolog, wspominała chwile z jej ukochanym oraz najlepszym przyjacielem, Lucyna  straciła przytomność, w tym czasie przybyła pomoc.

Dzień później...

- Lucynka jak się czujesz?
Odezwał się zatroskany głos matki.
- Dobrze mamusiu. Co , co z dzieckiem?
- Ehh...
Mama nie odezwała się i odeszła od łóżka swojej córki, Lucyna dotknęła brzucha, już nie czuła w środku małego ciała, czuła się pusta, nagle łzy przepełniły jej oczy, zrozumiała co się stało owego popołudnia w lesie.
- Lucynko!! Lucynko!! 
Podbiegła mała Agatka co wróciła nie dawno ze szkoły.
- Lucynko!! Kocham Cię !! Nie umieraj! proszę. 
- Agusia ona nie umiera słońce , wszystko w porządku 
- Zosia co się stało? Proszę powiedz mi.
- Gdy po kilku minutach przybiegłam z pomocą leżałaś nie przytomna i cała obryzgana krwią, poroniłaś (płacz), to moja wina!! nie powinnam się go słuchać (płacz)
- Nie płacz Zosiu. Powiedz Kogo?
- Flippy i Grzesiu, słyszałam ich, kazali mi cie przyprowadzić, tęsknią za tobą! Ale ta kobieta ja nic nie wiem (płacz)
- Grzesiu 
Powiedziała Lucyna i straciła przytomność , w chwil kilka do sali wpadli lekarze, wyprowadzili odwiedzających, zatrzaskując drzwi od sali.
- Zosiu! Zosi! Lucynka! Ona umrze (płacz)
- Nie, nie umrze Agatko spokojnie.

2 godziny później ...

W ciemnej sali numer 13, na łóżku leży młoda dziewczyna, która najpierw straciła przyjaciela a potem chłopaka, osobę, która była jej najbliższa, a teraz straciła dziecko, czym zawiniła?
Była wzorową uczennicą, dobrym dzieckiem, nigdy nie sprawiała kłopotów, czym zasłużyła sobie, na takie cierpienie?
Przy łóżku spała jej najlepsza przyjaciółka, wraz z matką, nie chciały jej opuścić ani na moment, nikt nie wie czy Lucyna jeszcze kiedyś się obudzi.


Shiro
Lat : 18
Jest to dziewczyna , która niegdyś
była opętana, przez to zwariowała.
Od kont uciekła z domu dla psychicznie
chorych. Nikt o niej nie słyszał, aż do teraz.


 C D N . . .

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku VIII

W drzwiach stała rozpłakana Zosia.
- Lucyna! Wybacz! 
- Ale co Zosiu spokojnie. 



 Zosia nie odezwała się i wbiegła wtulając się w Lucynę.
Zapomniałam wspomnieć , że Zosia przefarbowała się dla tej nowo poznanej "osoby" w internecie na czerwień. 
- Ale powiedz , że Mi wybaczasz! Powiedz!
- Ale co?!
- Ty nie wiesz?
- Nie, nie wiem.
- To Mój tata prowadził te auto ciężarowe , co potrąciło Grzegorza.
- Co?! to ... Twwó ... j , Tata go Zabił ? (płacz)
- Ja nie wiedziałam , dopiero dziś się dowiedziałam , proszę wybacz Mi !!!
- Jja.. Jjaa :( Wybaczam.
- Dziękujee! Dziękuję!! Wybacz , że dopiero dziś przychodzę , nie wiedziałam z kim piszę , Norbert okazał się świnią! Nie chcę go znać , a kolor włosów niestety zostanie :( 
- Ale ładnie Ci! Wstań ze Mnie i napijemy się czegoś.
- Dobrze.
Dziewczyna udała się do kuchni a Zosia weszła do małego pokoju Lucyny. 
- Czego się napijesz?
- Herbaty z cytryną!
- Dobrzee!
Zosia zaczęła się rozglądać po pokoju i zobaczyła stertę rozwalonych zdjęć na biurku, wszystkie zdj. z wakacji ze szkoły , z Grzegorzem z Dawidem i grupowe było ich tak dużo. Lucyna zawołała ją dużego pokoju.
Zosia weszła i na jednym z krzeseł leżał różowy kocyk, ahhh. ten różowy kocyk
- Lucysia dalej go masz?
- Tak , dobre wspomnienia z nim mam.
Ahh tak dziewczęta zawsze jak było ciepło wychodziły na spacery rozkładały mały różowy kocyk i siadały na nim , rozmawiały godzinami o chłopakach, modzie, filmach po prostu o wszystkim. Zosia chwyciła kocyk i zaczęła się w niego wtulać, nie mal się rozpłakała.
- Zosia, Zosia, och ta zwariowana Zosia. Powtarzała Lucyna.
- Heh. wiem kochana wiem. A co tam wgl. u Oli i Oskara , widzę , że nikogo nie ma gdzie się wszyscy podziali.
- Ola dziś urodziła chłopczyka, małego słodkiego chłopczyka.
- Ah tak?! To super jak ma na imię?
- Dawid.
- Tak jak Flippy?
- Tak (uśmiechnęła się z zaszklonymi oczami)
Dziewczyny rozmawiały tak przez 2 godziny , Lucyna robiła Zosi fryzury , śmiały się wygłupiały, na twarzy Lucyny po raz pierwszy pokazał się uśmiech. Zrobiło się późno , Zosia musiała wychodzić do domu. Zosia wyszła i zaczęła kierować się do domu gdy nagle
coś strasznie zaczęło piszczeć jej w głowie, i usłyszała głos Flippiego
- Zosiu ! Zosiu !
- Aaaaa. kim Ty jesteś!?
- Flippiego Nie poznajesz?
- Czego chcesz?
- Zrobisz coś dla Mnie?
- Hem?
- Namów Lucynę aby przyjechała do Swojej ciotki. 
- Ale Ona jest w ciąży , nie może się przemęczać.
- Dobrze, ale chcę Ją zobaczyć.
- Zobaczyć?! Da się tak ?
- Tak. Powiedz Lucynie , że w lesie jest przejście , między dwoma wielkimi dębami, zaprowadź ją tam będę Ci wdzięczny.
- Dobrze.
Następnego dnia dziewczyna znowu odwiedziła swoją przyjaciółkę Lucynę.
- Cześć Zosia. Co tam ? 
- A dobrze. Wiesz dziś w nocy pomyślałam , może pojedziemy na weekend do Pani Marioli?
- Do Mojej zwariowanej ciotki?
- No tak.
- Czemu nie 
- Super. To ja polecę szybko się spakować i dziś może zostanę u Ciebie na noc ?
- Ale po co ?
- Pojechały byśmy jutro razem z rana
- No dobrze. 
- To za 30 minutek jestem.
Po chwili dziewczyny 
rozstały się, Lucyna weszła do pokoju aby spakować kilka przydatnych rzeczy. 
20 minut później...
Dziewczyny siedzą w salonie i czekają na rodziców Lucyny.
- To co powiesz Lucynko?
- A , że jakoś to się wszystko układa, chociaż strasznie Mi brakuje Grzegorza, jest Mi na prawdę ciężko.
- Rozumiem , ale pamiętaj zawszę masz Mnie. 
- Pamiętam kochana. A co Cię tak nagle podkusiło aby jechać do Mojej cioteczki ?
- A tak świeże powietrze, odpoczynek od zgiełku miejskiego.
- Hymm? coś za bardzo kombinujesz ale dobrze. 
- Jest już późno gdzie są twoi rodzice? 
- Dalej u Oli, powiedzieli abym się nie martwiła mają klucze i , że trochę może im zejść , a co zmęczona jesteś Zosiu ?
- No tak . 
- Dobrze, to ja pójdę przyszykować posłanie.
Dziewczyna poszła do pokoju i zaczęła przekładać różne koce i kołdry aż po jakiś 15 minutach szarpaniny zawołała Zosię
- Zosia! Zosia! 
- Tak ?!
- Chodź tutaj coś Ci pokażę !
Dziewczyna pobiegła do pokoju w , którym znajdowała się Lucyna.
- Tak ?
- Patrz to My w przedszkolu 
- O hahaha. Patrz na Moją minę 
- To wtedy co dałam Ci sok cytrynowy. Hahahaha
- To były czasy.
Dziewczyny do późna oglądały różne ciekawe zdjęcia, śmiały się i wspominały, aż zasnęły.
Następnego dnia obudził ich rumor z sąsiedniego pokoju, 
- Tadeusz mówiłam! Mówiłam , żebyś nie mówił takich rzeczy przy Oskarze !
- No ale kochanie
- No i co teraz?! No słucham?!
- Mamo? Tato ? Co się stało?
- Nie nic córeczko nic. Gotowe do wyjazdu ???
- Tak. Poczekaj już budzę Zosię.
Dziewczęta pomaszerowały do łazienki aby się odświeżyć i ubrać. 
20 minut później były już w drodze do cioci Marioli. Lucynka zastanawiała się jaki konkretny cel jest tej podróży ale nie dawała po sobie poznać , że coś jej nie gra. 
Droga się ciągła, ciągła i jeszcze raz ciągła. Nagle Lucyna zauważyła łzy w oczach przyjaciółki.
- Zosi co się stało ?
- Nie nic. 
- No mów mi tu !!! Ale już!!
- Nic przypomniało Mi się o Grzegorzu i o waszym pierwszym spotkaniu , szkoda Mi go. 
Skłamała.
- Aha.
Lucyna posmutniała.
Reszta drogi odbyła się w ciszy. Po dojechaniu na miejsce ciocia Mariola przywitała je gorąco i serdecznie. 
- Cześć Moje drogie. O Lucynko widzę , że przytyłaś.
Zażartowała ciocia. 
- Hehe. No jak widać.
- Dziewczynki idźcie na górę, muszę odbyć tu jedną poważną rozmowę z tatą Lucynki.
- Lucyna 
- Co?
- Jak myślisz o co chodziło Twojej mamie dziś rano i o czym będzie rozmawiać z nim twoja ciocia?
- Nie wiem ale to chyba dotyczy Oskara
Szeptały dziewczyny.
Po rozpakowaniu się zeszły na dół aby coś zjeść i wyjść na spacer z psem ciotki Marioli. 





Obecnie Zosia !
Jak bardzo się zmieniła w tak krótkim
czasie.





Przepraszam ale nie miałam możliwości dodawania postów. 






niedziela, 7 kwietnia 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku VII

Już wydawało się , że będzie wszystko w porządku a tu wypadek, Grzegorza. 
- Jak To?! Jak to się stało?!
- Pan Fox jechał na motorze, czerwone światło wpadł pod samochód ciężarowy.
- Ale . Lucyna zrobiła się blada.
- Jest w krytycznym stanie w szpitalu.
Po skończeniu rozmowy , policjanci poszli a Lucyna wraz z Matką zaczęły się szykować do wyjścia by zobaczyć co z Grzegorzem w szpitalu. 
Dziewczyna była zrozpaczona, miała czarne myśli , całą drogę do szpitala, ciekły jej gorzkie łzy po policzku.
- Mamo . Powiedziała Lucyna zachrypniętym, rozpłakanym głosem
- Mamo a jeśli On nie przeżyje. Rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Nie mów tak córciu , wszystko będzie w porządku , nie płacz już 
Pani Beata patrząc na swoją rozpłakaną córkę sama zaczęła płakać.
Po 30 minutach dojechali do szpitala.
Lucyna wbiegła do sali nr 34, o dziwo dziewczyny Grzegorz nie był podłączony do dużej ilości sprzętu, rozpłakana dziewczyna pobiegła do łóżka szpitalnego.
- Kochanie! Grzesiu! Powiedz coś  (płacz)
- (kaszel) tak, tak kochanie.
- Powiedz jak to się stało? 
Chłopak resztkami sił próbował się podnieść co chwile opadając w dół.
- Kochanie podasz Mi kurtkę , która leży tam na krześle w kącie sali , a raczej to co z niej zostało.
Dziewczyna wstała , wzięła do ręki zakrwawioną kurtkę i podeszła do ukochanego. 
- Pproszę.
Chłopak wziął kurtkę i zaczął grzebać po kieszeniach, po kilku minutach wyją małe czerwone pudełko i skierował się w stronę Lucyny 
- Kochanie chciałem to zrobić dziś wieczorem lecz już chyba nie dam rady 
Mówiąc te słowa wręczył dziewczynie pierścionek zaręczynowy.
- Nie kochanie , nie mów tak , wrócisz do zdrowia , będzie tak jak kiedyś , będziemy wychodzić za kilka miesięcy z naszym dzieckiem na spacery , nie rób mi tego ! zostań! nie odchodzi! 
- Lucyś , widzisz w jakim stanie jestem, oboje wiemy , że tego nie przeżyję, pamiętaj , że zawszę będę na Ciebie patrzał z góry, pamiętaj!
- Nie! proszę nie żegnaj się! Nie teraz błagam (płacz)
- Nie bój się skarbie , wszystko będzie dobrze, ale obiecaj Mi , że...
Chłopak nie zdążył dokończyć słowa , zamilkł , pobladł zakrztusił się chwilowo i opadł na poduszkę
- Nieee!!! błagam tylko nie to , błagam!!!
Dziewczyna rozpłakana wybiegła z sali Pani Beata weszła do sali i zobaczyła nie oddychającego , bez władnego leżącego chłopaka.
- Pomocy!! Lekarzaa! Krzyczała Pani Beata 
Nagle zrobił się hałas, drzwi sali zamknęły się , lekarze dobijali się do sali aż po 5 minutach udało się wejść do sali , chłopak leżał , nie oddychał , zasnął na zawszę. 
Lucyna załamała się , zostali jej tylko rodzice , brat i jego dziewczyna, nie miała nawet najlepszej przyjaciółki Zosi , kiedyś były nie do rozłączenia a teraz, ponoć poznała kogoś w internecie i teraz siedzi godzinami na czacie, nawet już ze sobą nie rozmawiają , dziewczyna już nie widziała dalszego sensu życia, nie dbała o siebie , nie wychodziła z domu , dotrzymywała jej towarzystwa tylko Ola. Ola , której niegdyś nie cierpiała , a teraz jest jej jedynym wsparciem. Ta smarkata Ola, która zawszę działa jej na nerwy.
Lucyna nie umiała wytrzymać , najpierw Dawid ( Flippy , jej przyjaciel ) teraz jej ukochany , tęsknota ,  ból , smutek , tylko te uczucia przepełniały delikatne serce Lucyny , zabijały ją od środka.
Pewnego dnia , smutny szary poranek , poczuła czyjąś obecność w Swoim pokoju , szybko się rozbudziła , przetarła swoje zmęczone od płaczu oczy i popatrzała na biurko , leżało tam zdj. z ostatniej wizyty u Dawida i zdj. z wakacji spędzonych razem z Grzegorzem.
Na odwrotach pisało "Nie płacz piękna, nie lubię jak płaczesz , wolę jak się wściekasz" i "Kochanie wszystko jest dobrze, nie płacz , pamiętaj , że zawszę na ciebie patrzę i nie umiem znieść gdy płaczesz" 
Dziewczyna usiadła blada na ziemi , zaraz po chwili do pokoju wbiegła Ola.
- Lucysiu! Lucysiu! Kochana! Wszystko w porządku ?
- Tak, tak , tylko zakręciło Mi się w głowie
- Ahh dob..
Dziewczyna nie skończyła i zamilkła 
- Olu co jest?
- Lu ... Lu.. Lucynka... Zawołaj twoją mamę niech zabierze mnie do szpitala , zaczęło się 
- Dobrze. 
Lucyna wstała w miarę szybko i poszła po swoją mamę 
- Mamo ! Chodź musimy jechać , Ola... Ola zaczęła rodzi..
Nie skończyła nim mama wybiegła z pokoju i pobiegła się ubrać , wraz z Lucyną podniosły Olę , zabrali do samochodu i popędzili do szpitala...
20 minut później znaleźli się w szpitalu , w trakcie przybiegł Oskar 
- Co się dzieje?!?!?!
- No co matole , właź na sale tam obok, Twoja dziewczyna rodzi!!!
Chłopak pobladł , podszedł do łóżka gdzie rozpłakana z bólu krzycząca , męczyła się na stole ginekologicznym , chłopak jeszcze bardziej pobladł zatoczył się i wylądował na podłodze. 
- Wynieście go ! Migiem !  Krzyczeli lekarze.
Po chwili Oskar nie przytomny wylądował u boku Swojej mamy.
1h później ... 
Ola wymęczona spała zaraz obok noworodka. 
Oskar siedział przy niej i czekał aż się obudzi...
15 minut później 
Ola otworzyła oczy i pierwsze słowa jakie powiedziała 
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też
Rodzice Oli , wraz z rodzicami od Oskara siedzieli przy nim , oczywiście rodzice Oli nie byli zadowoleni gdyż ich córka miała tylko 15 lat i całe życie przed sobą i "zmarnowała je przez jakiegoś gnojka" jak to ujęli. 
- Oskarku ? 
- Tak Olciu? 
- Jak mu damy na imię?
Chłopak popatrzał się na Lucynę.
- Dawid , po prostu Dawid.
- Jak ładnie , Mi się podoba. 
Lucynie znowu zrobiły się szklane oczy , zasłoniła twarz rękoma i wyszła z sali.
Mówiąc do siebie w myślach, dlaczego Dawid ? O co mu chodzi? 
Dziewczynie znowu zrobiło się na prawdę smutno , że nie ma ich teraz z nią. Brakowało jej śmiechu Dawida , i szydzenia , jaka z niej kaleka, i mówienie "Hej Piękna" Grzegorza , roześmianej twarzy i namiętnych ust.
Ich obecność.
Nagle w głowie usłyszała trzy zmieszane głosy. Dawid? Grzesiu?
To Wy?
-Tak Piękna
- Tak kochanie.
- Boże tak za wami tęsknię (płacz)
- My za Tobą też!
Nagle głosy ucichły , za Lucyną wyszedł jej brat.
- Lucynka mam nadzieje , że nie jesteś na Mnie zła , prawda?
- Oczywiście , że nie . Ale po prostu przypomniał Mi się Dawid i..
- Wiem , że jest Ci ciężko ale zawszę masz nas , pamiętaj o tym .
- Dobrze, powiedz mamię , że jadę do domu, pojadę metrem jak coś.
- Dobrze, ale .. uważaj na siebie!
- Dobrze.
Dziewczyna po tych słowach wzięła różowiutki sweterek, narzuciła go na siebie i wyszła. 
Czekała na przystanku aż przyjedzie metro nr 06 , Lucyna uwielbiała jeździć metrem , ale jeździła nim żadnko , bo kursowało tylko po mieście więc , niedaleko swojego osiedla musiała już wysiąść. 
Przechodząc przed blokiem patrzała przed siebie i płakała, przypominały jej się dobre czasy z Zosią i Grzegorzem,
ustała tuż przed klatką Grzegorza, i zaczęła jeszcze mocniej płakać, w oknie była mama Grzegorza, ubrana cała na czarno z rozmazanym makijażem, biedna kobieta. 
Lucyna poszła dalej , doszła do klatki weszła do środka i zawołała windę , wysiadła na swoim piętrze , otworzyła drzwi i weszła do środka , łóżko , które było zaścielone było rozwalone. Dziwne pomyślała dziewczyna , spięła włosy , zaścieliła łóżko opadła na podłogę opierając się na łóżku i płakała. 
Dlaczego Mnie opuściliście? 
Zostawiliście samą? 
Tęsknie za wami.
Dziewczyna nie umiała powstrzymać łez , cały czas płakała.
25 minut później...
Dziewczyna uspokoiła się dosyć , cała trzęsąca się dziewczyna poszła do kuchni aby wziąć coś na nerwy. Gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.


Przepraszam , że tak późno wracam do pisania historii ale byłam chora i nie miałam możliwości do napisania 7 partu. Ale już będę normalnie 1 part dziennie dodawała ^-^ Postaram się dla was. :)

niedziela, 31 marca 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku VI

- Aaaaa!
Obudziła się Lucyna z krzykiem we własnym pokoju.
- Mamoo! Jesteście w domu?!
- Tak córciu. Tata przeniósł Cię do domu jak spałaś , zasnęłaś i spałaś tak twardo , że nie dało się Cie dobudzić 
- Aha.
- Był Grzesiu , siedział jakieś pół godziny obok twojego łóżka i płakał , temu chłopakowi na prawdę na Tobie zależy.
- Och mamo! 
Lucyna rozpłakała się i wtuliła w mamę.
- Mogę zadzwonić?
- Oczywiście skarbie
Lucyna nie zareagowała , zrobiła się blada, wróciła z powrotem do swojego łóżka i zasnęła.
Obudził ją dopiero wrzask jej matki, usłyszała kawałek rozmowy.
- Co ?! Jesteś jeszcze smarkiem?! jak mogłeś?!
- Ale mamo my uważaliśmy , nie krzycz błagam.
Nagle wbiegł tata, który spał po nocce.
- Co się tak drzecie?!
- Niech Ci synuś powie co zrobił!
- Oskar?
- No boo :( Ja i Ola, to.. Ja nie wiem jak to się stało
- Co Ty i Ola?!
- Ola jest w ciąży. Powiedział , zaczerwieniały i wystraszony Oskar.
- Słucham?! Przecież wy macie po 14 lat ! Synu coś Ty narobił?!
- Ale My nie chcieliśmy!
Krzykną Oskar i wybiegł z mieszkania , zatrzaskując za sobą drzwi
- Wracaj! Jeszcze nie skończyliśmy!
Krzyczał Ojciec ale bez skutku.
Po chwili do pokoju Lucyny weszła mama
- Już wszystko w porządku ?
- Tak w tedy zrobiło Mi się słabo
Nagle dzwonek do drzwi , mama otworzyła drzwi i do pokoju wbiegł Grzegorz
- Lucynka! Krzykną ze łzami w oczach.
Za nim odezwał się delikatny dziecięcy głos
- Lucysia! Mala Agatka wbiegła do pokoju Lucynki i wskoczyła 
jej na łóżko.
- Wstawaj ! Wstawaj !
- Już wszystko w porządku?
- Tak ale wstań! 
Grzegorz przyglądał się uśmiechnięty a na policzkach Lucyny po wczorajszym zdarzeniu pokazał się uśmiech.
- Córeczko, Agatka zamieszka u nas.
- Tak na prawdę ?! Ale się cieszę <3!!! Ale :( 
Zaraz Lucyny uśmiech zmienił się w grymas a potem w płacz.
- Ale Dawid nie żyje :(! Krzyczała.
- To moja wina!
- Nie córeczko , posłuchaj.  Dawid kochał Cię , wszyscy o tym wiedzieli...
- Prócz Mnie!
- Córeczko ciszej. Dawid jest teraz w niebie , będzie wszystko w porządku nikt Cię nie obwinia , to tylko Dawid. Prze dłuższy czas może i będziesz , przez to płakać ale Dawidowi jest teraz lepiej.
- Mamoo (płacz)
Lucysia wbiegła w ramiona matki, mama pogłaskała ją po głowie i powiedziała
- Córeczko wszystko będzie dobrze, a teraz się ubieraj wyjdziesz na spacer , dziś nie musisz iść do szkoły ale jutro już Cię nie ominie.
- Dobrze mamo. A Mamo?!
- Tak?
- Co Oskar zrobił , że dziś na niego krzyczeliście?
- Eh. nic ci nie umknie , prawda? 
- Heh.
- Zrobił Oli dziecko!
- Że co ?! hahaha. wiedziałam , że ten smark coś narobi.
- Ehh... 
Dziewczyna poszła się ubrać i wyszła wraz z Agatką i Grzegorzem na spacer, spacerowali tak przez dłuższy czas.
Minęło kilka dni...
Dzień pogrzebu...

Lucyna po kilku minutach wyszła z pokoju , w którym stała trumna, straszliwie płakała, był z nią Grzegorz, dodawał jej otuchy.
- Kochanie?
- Tak Lucynko?
- Myślisz , że ja jestem winna jego śmierci?
- Oczywiście , że nie !
- Dziękuję !
Przytuliła się i pocałowała swojego ukochanego.
- Za co Mi dziękujesz skarbie?
- Za to , że w tedy wpadłeś na Mnie nie opodal szkoły.
- Nie , to Ja dziękuje kochanie 
Po pogrzebie wrócili do domu, nie była najlepsza atmosfera w domu niestety. Lucyna jeszcze płakała przez jakiś czas , a potem mieli się udać z rodzicami do cioci Marioli, rodzice zgodzili się aby Grzegorz, Zosia oraz Agatka jechali z nimi, ciocia miała pełno miejsca w domu, również jechała ciężarna dziewczyna Oskara. Przynajmniej ten gnojem jest na tyle odpowiedzialny , że jeszcze z nią jest , i chyba nawet się cieszy, heh.
Wszyscy zapakowali się w wielkie auto Lucyny i pojechali.
Na miejscu...
- Witam Pani Mariolo , krzyknęła Zosia.
- Dzień dobry. Powiedział Grzegorz.
A Agatka nawet dzień dobry nie powiedziała tylko podbiegła do Pani Marioli i wtuliła się.
Grupka dzieci poszła do góry zaraz po tym jak ciężarna siostra brata wyszła z auta , żeby nie słuchać już jak ciocia kładzie wykład Oskarowi. 
W pokoju wszyscy się rozpakowali, Lucyna wpadła na pomysł, było już ciemno ale było w miarę ciepło.
- Chodźmy nad bajoro , dosyć często tak przebywaliśmy z Dawidem.
Wszyscy zgodnie powiedzieli dobrze.
- Lucysia! Lucysia! A Ola pójdzie z nami?
- Dobrze.
Wszystkie dzieci wzięły i wyszły na spacer.
Na polanie , mała Agatka podbiegła i z kimś rozmawiała ale nikt nikogo nie widział , dopiero po tym jak Agatka podprowadziła swojego znajomego , Lucyna poznała że to Mateusz , duszek małego chłopca. Wszyscy wzdrygnęli gdyż za plecami chłopca pokazała się większa postać.
- Dawid! Krzyknęła Lucyna, wszyscy zrobili wielkie oczy.
- Cześć Piękna, powiedział szeptem cień
- Wybacz Mi! (płacz)
- Nie płacz piękna, to była Moja wina, ale powiedz Mi , wybaczysz Mi?
- Ale co? (płacz) 
- Ten pocałunek 
- Tak oczywiście.
Flippy uśmiechną się i znikną wraz z Mateuszkiem. Dzieci wrócili do domu i spali w jednym wielkim pokoju. Agatka z Zosią, 


Lucyna z Grzesiem, Oskar z Olą.
Lucyna zauważyła , że brat nie śpi stał na balkonie z widokiem na polany.
- Czemu nie śpisz? Zapytała Lucyna
- Ehhh. nie wiem jak to dalej będzie z tą Olą
- A co ma być? Kochasz Ją?
- Tak
- Chcesz tego dziecka ?
- Tak, ale jest w 6 klasie tak jak i Ola jak to będzie wyglądać. Chłopak rozpaczał.
- Nie martw się Oskar jakoś to będzie.
- Eh. Łatwo powiedzieć . 
Rozmawiali tak przez chwil parę, i poszli spać.
Po przespanej nocce wszyscy wrócili do domu. 
Lucyna chodziła do szkoły spotykała się z Grzegorzem i Zosią, Agatka chodzili do przedszkola i tak miną cały rok szkolny.
To jest Ola
dziewczyna Oskara
lat 14.
Nie miałam okazji
jej wcześniej
przedstawić.
Przyszły wakacje. Mała Agatka zostaje na dwa tygodnie u Cioci Marioli, Oskar z Olą zostają u nas w domu, Ja i Grzegorz również.
Dni mijały spokojnie aż do pewnego dnia , Lucyna rozbudziła się w środku nocy z mdłościami, strasznie wymiotowała, Grzegorz siedział przy niej całą noc następnego dnia udali się do lekarza.
- Co Mi jest doktorze?! Czy to poważne?
- Hymm, no nie wiem czy ciąża to coś poważnego.
- Słucham?! Ciąża?
Lucyna pobladła, Grzegorz również.
- Jak to się stało ? 
Oby dwaj bladzi jak ściana. 
Gdy wrócili do domu , Lucyna strasznie płakała, mama się pyta.
- Co się stało?
- Jestem w ciąży (płacz)
- Jak to? Nie uważaliście?
- Uważaliśmy (płacz)
- Nie płacz córuniu to wspaniałe!
- Ale szkoła , Ja chcę się dalej uczyć
- Oj córciu.
Nagle do domu weszła roześmiana Ola z Oskarem.
- Już jesteśmy!
- Co takie grobowe miny? Zapytał Oskar.
- Twoja siostra jest w ciąży
- Co?! Hahahahahaha. 
- To nie jest śmieszne matole
Minęły 4 godziny. Lcyna przyglądała się ciężarnej Oli i Oskarowi jak czule obejmował brzuch Oli. Ehh Oskar widać nie jest takim 
smarkiem na jakiego wyglądał, mówiła do siebie Lucyna.
- Bu! Krzykną Grzegorz.
- A, nie strasz Mnie kochanie
- Co taka grobowa mina?
- Będziesz ojcem
- Wiem , przecież to nic strasznego
- Ale
- Co ale ? Będziemy mieli dziecko to piękne.
- Ehh... 
I tak minęło lato bez żadnych problemów , Lucynie urósł brzuszek z czego nie była zadowolona ;) 
Agatka była zadowolona , że będą małe dzieci w domu, nie mogła się doczekać , Ola i Lucyna zaprzyjaźniły się nawet bardzo.




Sobota...

- Mamo ? Dzwonił Grzegorz? 
- Nie . czemu pytasz?
- Spóźnia się , strasznie się martwię.
3 godziny później , dwóch policjantów puka do drzwi.
- Witam panie, czy tu mieszka Pani Lucyna Dokson?
- Tak
- Mamy przykrą wiadomość , Pan Grzegorz Fox miał wypadek.

Co będzie z Grzegorzem i ich dzieckiem? Jak to wpłynie na rodzinę? Co zrobi Lucyna? Czy Ola urodzi dziecko?
Part 7 już wkrótce , zapraszam! ;**

piątek, 29 marca 2013

Miłość Od Pierwszego Upadku V

 - Agatko! Agatko! Krzyczała Lucyna ze łzami w oczach.
- Obudź się Agatko! 
Mama zadzwoniła po karetkę, w tym czasie Agatka na resztkach sił  powiedziała
- Dawid... Mateusz... Pomóż 
- Agatko!
Dziewczynka straciła przytomność , przyjechała karetka zabrali małą i zawieźli do szpitala. Lucyna dwa dni pod rząd nie spała, czekała aż będzie mogła odwiedzić małą i zadawała sobie pytanie, dlaczego Agatka była w takim stanie? i co do tego ma Dawid? 
2 dni później... 
- Agatka! Podbiegła Lucyna do łóżka szpitalnego , w pokoju numer 13, na oddziale dziecięcym, jak na oddział dziecięcy było tam ponuro i strasznie , mała też była jakaś inna, taka bez życia.
- Lucysia. Dawid ... Mateusz... Pomóż 
- Ale co się stało?
- Dawid płakał... Mateusz... Bajoro. On był taki smutny.
- Mamo! Masz numer do cioci Marioli? 
- Tak córeczko, proszę.
Mama od Lucynki została z Agatką w sali, a dziewczyna opuściła pokój, by wykonać telefon.
- tuuuu ... tuuuu... Halo?
- Hej ciociu , tu Ja . Lucyna
- O cześć Lucynko
- Ciociu, mogła bym do Ciebie przyjechać na weekend?
- Jak rodzice się zgodzą, to oczywiście możesz przyjechać. Ale co takiego sprowadza Cię do Mnie?
- A tak odpocząć, od zgiełku miejskiego
- Dobrze. 
Dziewczyna rozłączyła się i zobaczyła jedną wiadomość , to zatroskany chłopak Lucyny , Grzegorz ... Nim zdążyła przeczytać wiadomość, zadzwonił telefon
- Halo! Halo! Kochanie jesteś tam?!
- Tak spokojnie. Coś się stało ?
- Tak strasznie się martwiłem , że nie odbierasz 
- Już dobrze, wszystko w porządku, jestem z mamą u Agatki
- A u niej ?
- Tak wraca do zdrowia
- To dobrze. Kochanie obiecaj Mi , że jak dojedziesz do domu to zadzwonisz?
- Tak oczywiście 
- A nie będziesz miała nic przeciw, jeżeli wpadnę do Ciebie na chwilę ?
- Dobrze kochanie, a teraz muszę już kończyć. Kocham Cię ;* do zobaczenia.
- No papa i uważaj na siebie. Nie przeżył bym, jeżeli Tobie by coś się stało. Pa! ;*
Grzegorz rozłączył się , Lucyna schowała komórkę i wbiegła z powrotem do sali.
- Agatko powiedz, skąd się tu wzięłaś. Wypytywała mama Lucyny.
- Proszę pani ?
- Tak?
- A mogę porozmawiać z Lucynką sama?
- Oczywiście dziecinko. Przy okazji, pójdę kupić coś do picia. 
- To mów Agatko co się stało.
- To było kilka minut po Twoim wyjeździe. Dawid płakał nad bajorem , Mateuszowi zrobiło się strasznie smutno , że płacze, podszedł , chciał tylko porozmawiać , a Dawid nakrzyczał na niego strasznie ( płacz ). Mateusz pobiegł powiedzieć to Dżasperowi... I on ... on ( płacz ) wepchną Dawida do wody i nie chciał go wypuścić , jak Ja przyszłam zaczęłam krzyczeć, Dżasper znikną w lesie , pomogłam wyjść Dawidowi i starałam nakłonić go, do przeproszenia Mateusza , ale on nie chciała ( płacz ) 
- Nie płacz Agatko. 
- Ale nie rozumiesz, Dawidowi grozi nie bezpieczeństwo.
- Powiedz Mi jeszcze tylko, dlaczego byłaś tak wycieńczona i skąd się tu wzięłaś?
- Na początku jechałam takim dużym autobusem, ale nie miałam biletu i musiałam wysiąść , nie wiem gdzie byłam i jeszcze Dża...
Mała dziewczynka nie zdążyła dokończyć słowa i zamilkła jak by coś zabraniało jej wykrztusić słowa, pobladła, jej oddech zaczął przyśpieszać, Lucyna zaczęła wołać pomoc , po chwili przybiegły pielęgniarki , które były w pobliżu, kazały opuścić salę, gdyż stan dziewczynki był bardzo niestabilny , Lucyna wyszła usiadła na krześle i czekała na mamę , po powrocie Pani Beaty , obie wsiadły w do samochodu i zaczęły kierować się w kierunku osiedla, na którym mieszkały.
- Córeczko, czemu nic nie mówisz?
- Myślę mamusiu
- Ehh... nie martw się, z Agatką wszystko będzie w porządku.
- Dobrze mamo , a właśnie... będę mogła jechać do cioci jutro ? 
- Jutro ? 
- Tak , chcę odpocząć
- Dobrze kochanie, jutro tata Cię zawiezie.
- Dobrze.
Resztę drogi przejechały w milczeniu, doszły do domu , mama poszła porozmawiać z tatą o jutrzejszym wyjeździe, a Lucyna zaczęła się pakować , gdy nagle jej się przypomniało , że miała poinformować swojego chłopaka o jej powrocie.
- Tuuut... Tuuut... Hallo?
- No cześć kochanie tu Lucyna, możesz do Mnie przyjść?
- Oczywiście. Chłopak natychmiastowo się rozłączył.
Nie minęło 5 minut, a Grzegorz stał pod drzwiami Lucyny.
- Cześć !   Krzykną uradowany Grzesiu, wpadając w ramiona ukochanej.
- Hej ! 
Lucyna wraz z chłopakiem weszli do jej pokoju i rozmawiali.
- Przepraszam kochanie , że jestem ostatnio taka nie rozgarnięta, mam tyle na głowie ehhh...
- Rozumiem kochanie , to nie Twoja wina, powinnaś odpocząć
- Wiem, jutro jadę do ciotki i wracam pojutrze wieczorem
- Dobrze. Ale obiecaj Mi jedno , że jak wrócisz już tym wieczorem to wpadniesz do mnie ?
- Dobrze, a mogę wiedzieć czemu ?
- Tak. Moich rodziców nie ma , może Twoi zgodzili by się abyś została u Mnie na noc , obejrzeliśmy by jakiś film i w ogóle.
- Dobrze , ale przecież, w poniedziałek jest szkoła
- To co , rzeczy możesz zabrać do Mnie i z rana odprowadzę Cię do szkoły , nie martw się, wszystko będzie w porządku.
- Dobrze, to poczekaj Ja jeszcze wezmę kilka rzeczy z łazienki.
Dziewczyna spakowała się, wróciła do pokoju i rozmawiali tak godzinami , zrobiło się późno , ciemno , Pani Beata kazała wrazać Grzegorzowi do domu, aby rodzice się nie martwili. Grzegorz ubrał się, pożegnał ze swoją dziewczyną, jak należy, i pomaszerował do domu. Lucyna poszła spać, na nazajutrz dziewczyna wstała z samego rana, ubrała się i pojechali z tatą do cioci Marioli.
- Córciu, co Cię tak nagle wzięło aby jechać do cioci , o ile pamiętam, nie przepadasz za nią?
- Wiem , ale Ja chcę pochodzić , pospacerować na świeżym powietrzu , odpocząć przed poniedziałkową szkoła.
- Aha, dobrze, rozumiem.
Lucyna po chwili zasnęła i obudziła się dopiero na miejscu , ciocia Mariola przywitała ją jak zawszę ciepło, Lucyna wzięła torby i weszła do pokoju rozmyślając. "Ehhh... nie mogłam mu powiedzieć, po co na prawdę tu przyjechałam, przecież by Mi nie uwierzył ... Tato, muszę przekonać syna sąsiadów do przeproszenia ducha, nie ujął by Mnie, że jestem nienormalna" 
Dziewczyna była już gotowa do wyjścia, wybiegła na podwórze, kierowała się w stronę domku sąsiadów , podeszła do drzwi i mocno zapukała swoimi drobnymi rękami o mocne, dębowe drzwi.
Otworzyła Pani Urszula , mama Dawida.
- Dzień dobry.
- O... dzień dobry drogie dziecko.
- Jest może Dawid?
- O , jest . Ale wejdź, jest chory, lepiej żeby nie wychodził.
- Dobrze. 
Dziewczyna weszła , zdjęła buty i pomaszerowała do góry. Ehh pokój Dawida, zawszę mnóstwo dziwnych i ostrych przedmiotów.
- Cześć Flippy! 
- Cześć Piękna (kaszel) 
- Wiem co się stało, dlaczego powiedz Mi, dlaczego płakałeś?
- Przypomniał Mi się tata. Skłamał
- To dlatego nakrzyczałeś na Mateusza? Przecież to jeszcze dziecko, wiesz co może zrobić 
- No i co! . Krzykną poirytowanym, zachrypniętym głosem. Lucyna posmutniała.
- Chyba nie będę przepraszać smarka, za to , że się wtrąca w nie Swoje sprawy , nie rozumiał , że chciałem zostać sam!?
- No ale. Przecież to dziecko! Zrobiło mu się przykro , i przez Twoją wielką dumę, teraz będziesz cierpieć!
- Nie przeproszę go, chodź by miał bym wylądować w grobie!
- Uparty!
Lucyna wkurzyła się , wstała z małego fotela stojące w drugim końcu pokoju i chciała podejść nerwowo do łóżka, na którym leżał Flippy i porządnie na niego nakrzyczeć, lecz powinęła jej się noga i wylądowała na łóżku Flippiego
- Ha! Ty niezdaro Moja
- Nie jestem nie...
Lucyna zaczerwieniła się , gdyż jej twarz była tak blisko twarzy Flippiego, szybko wstała, ustała obok łóżka.
- Flippy proszę Cię! Przeproś go, dla własnego dobra
- Nie będę smarka przepraszać! Krzyczał.
Dawid wstał, podszedł do dziewczyny i spytał patrząc jej się prosto w oczy.
- Dlaczego Ci tak zależy ? Żebym go przeprosił ? Przecież to bajoro, to tylko wypadek , mały wypadek.
- Tak. Jasne. Jakiś "Dżasper" kolega Mateuszka chcę Cię zabić, tylko w tedy powstrzymała go Agatka , Agatka , która teraz leży u nas, w pobliskim szpitalu!
- Ale ... Jja .. nie wiedziałem. 
- To teraz wiesz!!! Wrzasnęła Lucyna
- Ale Ja nie wiem jak mam go przeprosić, nie widziałem go od kont... od kont na niego nakrzyczałem.
- Jaki z ciebie głu...
Dziewczynie, słowo zostało przerwane w pół, dlatego iż Flippy Ją pocałował .
Dziewczyna odskoczyła od chłopaka, który został potraktowany siarczystym policzkiem
- Ale... Lucyna
- Co Lucyna ?! 
- Myślałem , że ...
- Co myślałeś?! Zwariowałeś ?! Ja z kimś jestem!
- Ale... Flippy nagle zrobił się blady , blady niczym ściana.
- Jesteś idiotą! Bezczelnym dupkiem! Jak mogłeś!
- Ja Cie Kocham! 
- Ale Ja Ciebie Nie! Kocham Grzegorza!
Rozmowa, na temat przeprosin ducha , skończyła się na kłótni.
- Byłeś Moim przyjacielem! Jak mogłeś?! (płacz) Ja Ci ufałam!
- Alee. Flippy nie umiał wydusić z siebie słowa.
- Nienawidzę Cię!!! Nienawidzę!!!
Po tych słowach, dziewczyna wyszła z pokoju , zdążyła zamknąć drzwi, gdy nagle usłyszała krzyk i delikatny łomot.
Wbiegła do pokoju zobaczyła otwarte okno , podbiegła delikatnie się wychyliła i zobaczyła chłopaka nabitego na pal. Zrzucił się z okna , nie umiał sobie wybaczyć, tego jednego pocałunku, pech chciał , że był tam ten pal do , którego przywiązywali psa. 
Dziewczyna pobladła i rozpłakała się. Krzycząc 
- Pomocy!!!! Nieee !!! Tylko Nie Tooo!!! ( paniczny płacz ) Pomocyyy!!!
Po chwili, do góry wbiegł ojczym Dawida 
- Co się stało ? 
- Ppproszę Pppana (Jąkała się) Dawidd.. on, on tam za oknem , niech pan Mu pomoże 
- Co ?! 
Ojczym Dawida wychylił się i zobaczył chłopca nabitego na pal
- Jezu ! dziewczyno! 
Zbiegł na dół , dziewczyna padła na kolana i płakała , nie to nie był płacz, to było coś o wiele gorszego, nie do określenia. 
Za chwilę na miejscu , po telefonie matki Dawida , była karetka , ale niestety , Dawid zmarł. 
Dziewczyna zamknęła się w pokoju, w domu swojej ciotki, siedząc w koncie pokoju , płacząc , nie chciała dopuścić do Siebie myśli , że to się stało na prawdę , że to jej wina. Dziewczyna, jąkając się w słuchawkę błagała tatę , żeby jak najszybciej po nią przyjechał, aby Ją z tamtą zabrali. Dziewczyna była spanikowana , cały czas płakała, a zostaje jej jeszcze rozmowa z policją , dwóch policjantów stało i rozmawiało z ciotką Lucyny, zrozumieli , że dziewczyna jest w szoku, ale musieli Ją przesłuchać, dali jej dzień.
Po 2 godzinach przyjechali rodzice , roztrzęsiona córka wbiegła w ramiona mamy krzycząc 
- Mamo! Powiedz , że to nie Ja! (trzęsie się i płacze) Błagam! Mamo ! Jja..
- Córeczko spokojnie , wszystko będzie dobrze.
- Nic nie będzie dobrze! On nie żyje! I to Moja wina!
- Córeczko... nie mów tak. 
- A jja! mamoo ! błagam!
Lucyna błagała i prosiła, była w szoku, krzyczała. Dopiero gdy lekarz podał jej środki na uspokojenie , gdyż innego wyjścia nie było , dziewczyna się uspokoiła , wsiadła do samochodu i czekała na rodziców , którzy rozmawiali z dwójką funkcjonariuszy. Po chwili rodzice weszli do samochodu i odjechali , Lucynie, po dosyć dużej dawce środków uspakajających, udało się zasnąć.



Co stanie się z małą Agatką? , Jak przeżyje Lucyna śmierć Dawida i czy będzie to miało jakiś wpływ na jej związek z Grzegorzem? co będzie z duchem Mateuszem i Dżasperem? dowiecie się w następnej części ! zapraszam! 





Dżasper wiek nieznany
pochodzenie nieznane
Mateusz uważa go za swojego
wuja, gdyż po śmierci
Mateusz czuł się samotny
pośród duchów, duchy po
śmierci te , które zostają
na ziemi są skazane
na tłuczkę, a Dżasper
się nim zaopiekował, jak własnym synem. 
Ta kobieta w siwych włosach to
matka Dawida
Pani Urszula ma 40 lat
Na tym zdjęciu była taka szczęsliwa
najpierw mąż teraz syn ehh..
Ojczym Dawida . Pan Tomasz
Jest niezbyt miły. Ma 41 lat i
nie wiem czym się zajmuję
to raczej dziwny typ, a raczej
zawszę podejrzany , ożenił się z
Panią Urszulą 4 lata po śmierci jej
męża.


Prawdziwy ojciec Flippiego (Dawida)
Zginą w wypadku samochodowym,
obecnie miał by 39 lat , był o rok młodszy
od Pani Urszuli ale byli tak dobraną parą.
Wszyscy uwielbiali Pana Olka
kazał do Siebie mówić po imieniu nawet
dzieciom, był przyjazny , i zabójczo przystojny
Pani Urszula bardzo przeżyła śmierć męża, a
sprawca wypadku nigdy nie został schwytany,
Dawid miał w tedy tylko 10 lat.