Już wydawało się , że będzie wszystko w porządku a tu wypadek, Grzegorza.
- Jak To?! Jak to się stało?!- Pan Fox jechał na motorze, czerwone światło wpadł pod samochód ciężarowy.
- Ale . Lucyna zrobiła się blada.
- Jest w krytycznym stanie w szpitalu.
Po skończeniu rozmowy , policjanci poszli a Lucyna wraz z Matką zaczęły się szykować do wyjścia by zobaczyć co z Grzegorzem w szpitalu.
Dziewczyna była zrozpaczona, miała czarne myśli , całą drogę do szpitala, ciekły jej gorzkie łzy po policzku.
- Mamo . Powiedziała Lucyna zachrypniętym, rozpłakanym głosem
- Mamo a jeśli On nie przeżyje. Rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Nie mów tak córciu , wszystko będzie w porządku , nie płacz już
Pani Beata patrząc na swoją rozpłakaną córkę sama zaczęła płakać.
Po 30 minutach dojechali do szpitala.
Lucyna wbiegła do sali nr 34, o dziwo dziewczyny Grzegorz nie był podłączony do dużej ilości sprzętu, rozpłakana dziewczyna pobiegła do łóżka szpitalnego.
- Kochanie! Grzesiu! Powiedz coś (płacz)
- (kaszel) tak, tak kochanie.
- Powiedz jak to się stało?
Chłopak resztkami sił próbował się podnieść co chwile opadając w dół.
- Kochanie podasz Mi kurtkę , która leży tam na krześle w kącie sali , a raczej to co z niej zostało.
Dziewczyna wstała , wzięła do ręki zakrwawioną kurtkę i podeszła do ukochanego.
- Pproszę.
Chłopak wziął kurtkę i zaczął grzebać po kieszeniach, po kilku minutach wyją małe czerwone pudełko i skierował się w stronę Lucyny
- Kochanie chciałem to zrobić dziś wieczorem lecz już chyba nie dam rady
Mówiąc te słowa wręczył dziewczynie pierścionek zaręczynowy.
- Nie kochanie , nie mów tak , wrócisz do zdrowia , będzie tak jak kiedyś , będziemy wychodzić za kilka miesięcy z naszym dzieckiem na spacery , nie rób mi tego ! zostań! nie odchodzi!
- Lucyś , widzisz w jakim stanie jestem, oboje wiemy , że tego nie przeżyję, pamiętaj , że zawszę będę na Ciebie patrzał z góry, pamiętaj!
- Nie! proszę nie żegnaj się! Nie teraz błagam (płacz)
- Nie bój się skarbie , wszystko będzie dobrze, ale obiecaj Mi , że...
Chłopak nie zdążył dokończyć słowa , zamilkł , pobladł zakrztusił się chwilowo i opadł na poduszkę
- Nieee!!! błagam tylko nie to , błagam!!!
Dziewczyna rozpłakana wybiegła z sali Pani Beata weszła do sali i zobaczyła nie oddychającego , bez władnego leżącego chłopaka.
- Pomocy!! Lekarzaa! Krzyczała Pani Beata
Nagle zrobił się hałas, drzwi sali zamknęły się , lekarze dobijali się do sali aż po 5 minutach udało się wejść do sali , chłopak leżał , nie oddychał , zasnął na zawszę.
Lucyna załamała się , zostali jej tylko rodzice , brat i jego dziewczyna, nie miała nawet najlepszej przyjaciółki Zosi , kiedyś były nie do rozłączenia a teraz, ponoć poznała kogoś w internecie i teraz siedzi godzinami na czacie, nawet już ze sobą nie rozmawiają , dziewczyna już nie widziała dalszego sensu życia, nie dbała o siebie , nie wychodziła z domu , dotrzymywała jej towarzystwa tylko Ola. Ola , której niegdyś nie cierpiała , a teraz jest jej jedynym wsparciem. Ta smarkata Ola, która zawszę działa jej na nerwy.
Lucyna nie umiała wytrzymać , najpierw Dawid ( Flippy , jej przyjaciel ) teraz jej ukochany , tęsknota , ból , smutek , tylko te uczucia przepełniały delikatne serce Lucyny , zabijały ją od środka.
Pewnego dnia , smutny szary poranek , poczuła czyjąś obecność w Swoim pokoju , szybko się rozbudziła , przetarła swoje zmęczone od płaczu oczy i popatrzała na biurko , leżało tam zdj. z ostatniej wizyty u Dawida i zdj. z wakacji spędzonych razem z Grzegorzem.
Na odwrotach pisało "Nie płacz piękna, nie lubię jak płaczesz , wolę jak się wściekasz" i "Kochanie wszystko jest dobrze, nie płacz , pamiętaj , że zawszę na ciebie patrzę i nie umiem znieść gdy płaczesz"
Dziewczyna usiadła blada na ziemi , zaraz po chwili do pokoju wbiegła Ola.
- Lucysiu! Lucysiu! Kochana! Wszystko w porządku ?
- Tak, tak , tylko zakręciło Mi się w głowie
- Ahh dob..
Dziewczyna nie skończyła i zamilkła
- Olu co jest?
- Lu ... Lu.. Lucynka... Zawołaj twoją mamę niech zabierze mnie do szpitala , zaczęło się
- Dobrze.
Lucyna wstała w miarę szybko i poszła po swoją mamę
- Mamo ! Chodź musimy jechać , Ola... Ola zaczęła rodzi..
Nie skończyła nim mama wybiegła z pokoju i pobiegła się ubrać , wraz z Lucyną podniosły Olę , zabrali do samochodu i popędzili do szpitala...
20 minut później znaleźli się w szpitalu , w trakcie przybiegł Oskar
- Co się dzieje?!?!?!
- No co matole , właź na sale tam obok, Twoja dziewczyna rodzi!!!
Chłopak pobladł , podszedł do łóżka gdzie rozpłakana z bólu krzycząca , męczyła się na stole ginekologicznym , chłopak jeszcze bardziej pobladł zatoczył się i wylądował na podłodze.
- Wynieście go ! Migiem ! Krzyczeli lekarze.
Po chwili Oskar nie przytomny wylądował u boku Swojej mamy.
1h później ...
Ola wymęczona spała zaraz obok noworodka.
Oskar siedział przy niej i czekał aż się obudzi...
15 minut później
Ola otworzyła oczy i pierwsze słowa jakie powiedziała
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też
Rodzice Oli , wraz z rodzicami od Oskara siedzieli przy nim , oczywiście rodzice Oli nie byli zadowoleni gdyż ich córka miała tylko 15 lat i całe życie przed sobą i "zmarnowała je przez jakiegoś gnojka" jak to ujęli.
- Oskarku ?
- Tak Olciu?
- Jak mu damy na imię?
Chłopak popatrzał się na Lucynę.
- Dawid , po prostu Dawid.
- Jak ładnie , Mi się podoba.
Lucynie znowu zrobiły się szklane oczy , zasłoniła twarz rękoma i wyszła z sali.
Mówiąc do siebie w myślach, dlaczego Dawid ? O co mu chodzi?
Dziewczynie znowu zrobiło się na prawdę smutno , że nie ma ich teraz z nią. Brakowało jej śmiechu Dawida , i szydzenia , jaka z niej kaleka, i mówienie "Hej Piękna" Grzegorza , roześmianej twarzy i namiętnych ust.
Ich obecność.
Nagle w głowie usłyszała trzy zmieszane głosy. Dawid? Grzesiu?
To Wy?
-Tak Piękna
- Tak kochanie.
- Boże tak za wami tęsknię (płacz)
- My za Tobą też!
Nagle głosy ucichły , za Lucyną wyszedł jej brat.
- Lucynka mam nadzieje , że nie jesteś na Mnie zła , prawda?
- Oczywiście , że nie . Ale po prostu przypomniał Mi się Dawid i..
- Wiem , że jest Ci ciężko ale zawszę masz nas , pamiętaj o tym .
- Dobrze, powiedz mamię , że jadę do domu, pojadę metrem jak coś.
- Dobrze, ale .. uważaj na siebie!
- Dobrze.
Dziewczyna po tych słowach wzięła różowiutki sweterek, narzuciła go na siebie i wyszła.
Czekała na przystanku aż przyjedzie metro nr 06 , Lucyna uwielbiała jeździć metrem , ale jeździła nim żadnko , bo kursowało tylko po mieście więc , niedaleko swojego osiedla musiała już wysiąść.
Przechodząc przed blokiem patrzała przed siebie i płakała, przypominały jej się dobre czasy z Zosią i Grzegorzem,
ustała tuż przed klatką Grzegorza, i zaczęła jeszcze mocniej płakać, w oknie była mama Grzegorza, ubrana cała na czarno z rozmazanym makijażem, biedna kobieta.
Lucyna poszła dalej , doszła do klatki weszła do środka i zawołała windę , wysiadła na swoim piętrze , otworzyła drzwi i weszła do środka , łóżko , które było zaścielone było rozwalone. Dziwne pomyślała dziewczyna , spięła włosy , zaścieliła łóżko opadła na podłogę opierając się na łóżku i płakała.
Dlaczego Mnie opuściliście?
Zostawiliście samą?
Tęsknie za wami.
Dziewczyna nie umiała powstrzymać łez , cały czas płakała.
25 minut później...
Dziewczyna uspokoiła się dosyć , cała trzęsąca się dziewczyna poszła do kuchni aby wziąć coś na nerwy. Gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
Przepraszam , że tak późno wracam do pisania historii ale byłam chora i nie miałam możliwości do napisania 7 partu. Ale już będę normalnie 1 part dziennie dodawała ^-^ Postaram się dla was. :)



Heeeej ;). Czytam Twojego bloga od niedawna. Widzę tu pasję do pisania, ciekawą historię, odpowiednie do tego obrazki i na tym się kończy, niestety. Radzę Ci popracować szczególnie nad interpunkcją i ogólnie pisownią. O wiele lepiej czytałoby się też z nieprzezroczystym tłem postu ;).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Hym. Dzięki za opinię :3
UsuńZobaczymy co da się zrobić :-)